Jego rodzina zrobiła co mogła, by wymazać go z kart historii. Wszystko dlatego, że rzekomo zdradził swoich sojuszników i sprzymierzył się z Wiecznymi Smokami. Za swój występek został wygnany z Królestwa Lordran. Dołożono wszelkich starań, by nikt nie wspominał o pierworodnym synu Lorda Gwyna oraz by nikt nie otaczał go kultem. Dlatego też, nawet całe lata po tym jak Lordran przepadło, nie zachowała się choćby wzmianka o tym, jakie nosił imię. Mimo to uchowała się garstka ludzi, którzy z dala od oczu rodziny królewskiej wznosili modły do wygnańca, którego zwali bogiem wojny. I jak się okazuje, pierworodny Gwyna nie sprzeniewierzył się ojcu w trakcie starcia ze smokami. Jego biografia jest dalece bardziej skomplikowana i niejednoznaczna. Przed Wami trudna historia jednego z najbardziej tajemniczych dziedziców ognia. Pierworodnego syna Lorda Gwyna, zdrajcy i boga wojny. Lub też, jak zapamięta go większość z nas: Bezimiennego Króla.
Wojownicy Słońca
Aby jak najlepiej opowiedzieć historię Bezimiennego Króla, musimy przenieść się w czasie do samych początków Ery Ognia. Bezimienny Król był pierworodnym synem Lorda Gwyna, Pana Światła Słonecznego i władcy krainy Lordran. Jako boski następca tronu zamieszkiwał wraz ze swoim rodzeństwem we skąpanym w słońcu Anor Londo. Był czczony przez mieszkańców całego królestwa jako Bóg Wojny. Gdy rozgorzała wojna z Wiecznymi Smokami, najstarszy z dzieci Gwynna stanął do walki ramię w ramię z ojcem oraz Pogromcą Smoków Ornsteinem. W bitwach wsławił się jako nieustraszony zabójca smoków. Jego ogromnych rozmiarów włócznia, nasycona mocą błyskawic, przyzywała grom z jasnego nieba. Z kolei on sam odziany był w zbroję stworzoną z łusek pokonanych smoków. Była to osobista pamiątka jego wielkiego triumfu.
Wspomniany wcześniej Ornstein, który towarzyszył mu w tej długiej wojnie, został później jego pierwszym rycerzem. Wokół swego imienia bóg wojny zgromadził lojalnych wojowników, powołując do życia Przymierze Wojowników Słońca – bractwo rycerzy, którzy czcili dziedzica słońca i wzajemnie się wspierali. W dowód zasług, otrzymywali Słoneczne Medale. Były to nie tylko trofea, ale i dowody ich oddania. Bezimienny Król okazjonalnie nagradzał wysiłek tych, którzy zgromadzili najwięcej zasług. Jego nagrodą była wiedza, a konkretniej cud błyskawicy, którego nauczał tylko najwierniejszych. Z czasem ci sami wojownicy stworzyli własny cud, ku czci swego boga wojny. Zwano go Świętą Przysięgą, który wzmacniał on nie tylko siłę i obronę posiadacza, ale i wszystkich jego sojuszników.
Dziedzic
Gdy Era Ognia po raz pierwszy chyliła się ku końcowi, a Lord Gwyn opuścił tron, by połączyć się z Pierwszym Płomieniem, korona Anor Londo przeszła na jego najstarszego syna. Tak oto Bezimienny Król odziedziczył Światłość Słońca po swym ojcu, przejmując tytuły „króla bogów” oraz „boga słońca”. Jako że wcześniej był już znany jako bóg wojny, nie miał także sobie równych pod względem siły militarnej. Jak przystało na godnego dziedzica, pierworodny strzegł dziedzictwa ojca, kontynuując jego wolę. To on prowadził ludzkość ścieżką ku Połączeniu z Pierwszym Płomieniem, podtrzymując go, by Era Ognia nie miała końca.
Głęboko pod marmurowymi salami Anor Londo powstało ukryte miasto, zbudowane wyłącznie dla nieumarłych. W jego sercu wzniesiono ołtarz poświęcony Bezimiennemu Królowi, mający prowadzić wybrańca, który pewnego dnia miał złożyć siebie w ofierze, by ponownie nasycić Pierwszy Płomień. W samym środku miasta znajdował się Kościół Nieumarłych – a więc świątynia, która stała się centrum kultu. To właśnie tam rozpoczynała się pierwsza próba: wybraniec musiał wprawić w ruch Dzwon Przebudzenia, by rozpocząć swoją drogę ku przeznaczeniu. Kościół ten był również połączony z Kaplicą Zjednoczenia Płomienia – uświęconą ziemią, gdzie Królewski Poszukiwacz Frampt wyczekiwał bohatera, gotów wskazać mu jedyną właściwą ścieżkę. Ale czy na pewno?
O krok od upadku
Dalsze lata panowania pierworodnego syna naznaczone były pasmem katastrof, które raz po raz podważyły fundamenty boskiego ładu. W Nowym Londo, Czterech Królów, rządzących tam z nadania samego Lorda Gwyna, uległo spaczeniu na skutek działania mroku otchłani. Nikt do końca nie wie, jak mrok wniknął w dusze władców. Otchłań była nie do zatrzymania, a bogowie Lordran posunęli się do ostateczności: zatopili Nowe Londo, poświęcając wszystkich, którzy tam mieszkali. Miasto zostało zapieczętowane, pogrzebane głęboko pod wodą. A wszystko po to, by chronić resztę świata przed tym wynaturzeniem. Podobny incydent miał później miejsce w magicznym mieście Oolacile, gdzie także zalęgła się Otchłań, doprowadzając do przebudzenia pierwotnego człowieka Manusa. Również w samym Anor Londo dochodziło do niebezpiecznych incydentów. W mieście pojawili się tajemniczy kultyści, uzbrojeni w okultystyczną broń zdolną ranić nawet bogów. Z kolei rezydujący w pobliżu stolicy Seath Bezłuski, niegdyś wielki uczony, popadł w szaleństwo i zamienił swoje Archiwa w upiorne więzienie. A na domiar złego zaczął porywać młode dziewczęta skupione wokół kultu Gwynevere, by przeprowadzać na nich swoje bluźniercze eksperymenty.
Zdrada
Gdy sytuacja coraz bardziej zaczęła wymykać się spod kontroli, pierworodny syn Lorda Gwyna podjął decyzję, która miała okazać się dla niego tragiczna w skutkach. Zdecydował się poświęcić wszystko – koronę, tytuł, dziedzictwo – by sprzymierzyć się z tymi, których niegdyś zwalczał, a więc ze smokami. Być może widział ich jako naturalnych sojuszników w walce z mrokiem otchłani? W oczach pozostałych bóstw Anor Londo, śmiertelnych wrogów starożytnych bestii, ten akt równoważny był ze zdradą, która nie mogła pozostać bez odpowiedzi. Nikt nie wybacza bogu, który odwraca się od boskiego porządku. Bezimienny Król został zatem zdetronizowany, wygnany z Anor Londo, a jego imię na zawsze zniknęło z kart historii. Posągi, które niegdyś zdobiły świątynie, rozbito, a wszelkie zasługi zapomniane.
Nim Bezimienny Król na zawsze opuścił Anor Londo, raz jeszcze oddał hołd ojcu. W milczeniu złożył swój największy cud zwany Mieczem Światłości, oraz złoty pierścień na grobie Lorda Gwyna w jego mauzoleum. Być może było to coś na wzór pożegnania, a może ostatni znak lojalności wobec swego dziedzictwa. Wyklęty przez rodzinę, pozbawiony statusu oraz imienia, dawny bóg wojny nie porzucił jednak oddanych mu wojowników lecz wciąż nad nimi czuwał. Z oddali śledził losy swoich wojowników światłości, tych, którzy nieśli dalej jego wolę. Słuchał ich modlitw, a gdy dostrzegał czyny godne legend, nagradzał ich cudami, takimi jak chociażby Wielka Włócznia Błyskawic. Choć strącony z tronu, wciąż był obecny. Niewidzialny, bezimienny, lecz nie zapomniany.
Czasy Drangleic
Mijały wieki, a Lordran przepadło w mrokach dziejów. Nie przepadli jednak wyznawcy Boga Wojny, którzy dotarli do formującego się jeszcze królestwa Drangleic. W Dolinie Żniw można bowiem natrafić na pozostałości ołtarza poświęconego Bezimiennemu Królowi – w postaci wiernej repliki jego pradawnych posągów. Jasno daje nam to do zrozumienia, że pierworodny syn Lorda Gwyna był czczony nawet po upadku jego królestwa. Wojownicy Światła, na czas panowania Drangleic, albo przestali istnieć lub też nie chcieli zaznaczać swojej obecności. Sprawiło to, że powieści o ich wielkich czynach tylko rozbudzały masową wyobraźnię. Szczególne miejsce w tych legendach zajmuje Solaire z Astory. Jego czyny zostały upamiętnione, a artefakty przekazywane dalej w ramach kultu Spadkobierców Słońca. To oni, podtrzymując przedwieczną tradycję, nieśli pomoc innym wojownikom w potrzebie. Gromadzili też dowody swoich zwycięstw pod postacią starożytnych słonecznych medali, by uhonorować tych, którzy najwierniej służą bogu wojny (po swoim ojcu zwanym też bogiem słońca).
Mówi się, że w przestrzeni Królestwa Drangleic funkcjonowała grupa Sokolników, wyspecjalizowanych najemników, którzy wciąż pozostawali częścią przymierza czczącego Boga Słońca i nosili przy sobie wspomniane Słoneczne Medale. Co więcej, w Lindelt – ziemi świętej znanej z obecności kleryków i licznych cudów – twory Bezimiennego Króla, takie jak Włócznia Błyskawic oraz Wielka Włócznia Błyskawic przetrwały i były przekazywane dalej w ramach tamtejszego kultu. Nawet jeśli imię boga, którego czcili zostało już dawno zapomniane. Inne cuda powiązane z tym bogiem, takie jak Miecz Światłości czy Święta Przysięga, wydają się pochodzić z utraconej kultury Olaphis. Wszystko te wzmianki wskazują więc na to, że tradycja kultu Bezimiennego Króla przetrwała w różnych formach w poszczególnych zakątkach Drangleic.
Lothric
Na przestrzeni wieków Bezimienny Król wiódł życie nieznanego wojownika, na własną rękę biorąc udział w niezliczonych bitwach. U jego boku niezmiennie walczył burzowy smok, z którym połączyła go niezwykle silna więź. Gdy bestia poległa, król przejął jej duszę – tak, jak nakazywał pradawny zwyczaj. Gdy nastał czas Królestwa Lothric, zamieszkanego przez potomków mieszkańców Drangleic, wyznawców Ścieżki Błękitu oraz Spadkobierców Słońca, pamięć o Bezimiennym Królu dalej była kultywowana. I to mimo tego, wygnany bóg był niewidziany od tysięcy lat. W obliczu plagi wiwern, które zstąpiły z gór i zagroziły nowo formującemu się królestwu, mieszkańcy Lothric musieli nauczyć się sztuki polowania na smoki. Wtedy właśnie zwrócili się ku temu, który przed wiekami był bogiem słońca i wojny. Wznieśli mu ołtarz w nadziei, że okaże im swą łaskę.
Błagalne modły pierwszych rycerzy Lothric przyniosły zamierzony skutek. Otrzymali oni dary, których potrzebowali, by stanąć do walki ze skrzydlatymi bestiami. Ich zbroje – masywne, żelazne i odporne na ogień – przypominały rynsztunek dawnych pogromców smoków z Anor Londo. Masywne tarcze chroniły przed atakami wiwern, a miecze płonęły światłem błyskawic, śmiercionośnym dla ich łusek. Kult Bezimiennego Króla był obecny w szeregach armii Lothric aż do zmierzchu tego królestwa. Jego ołtarz wciąż stoi w wojskowych koszarach, a rycerze dalej zdają się nosić głęboko w sercu ideały dawnych Wojowników Światła.
Wzgórze Arcysmoków
Choć pierworodny syn Lorda Gwyna został wygnany ze swojego królestwa, a słuch po nim zaginął, ten wciąż czuwał nad wojownikami słońca, z niedostępnego wzgórza Arcysmoków. W ślad za nim podążył zresztą jeden z jego najwierniejszych rycerzy, Pogromca Smoków Ornstein. Krążyły bowiem plotki, że po jego wygnaniu słynny rycerz postanowił porzucić swą dotychczasową służbę i wyruszyć na poszukiwania swego pana (z kolei w Anor Londo pozostał ktoś w rodzaju sobowtóra). Zbroja Ornsteina, którą możemy znaleźć na arenie walki z Bezimiennym Królem, wskazuje na to, że rycerz w istocie odnalazł swego pana.
I tak, Bezimienny Król spoczął na odciętym od reszty świata, zawieszonym między czasem i przestrzenią, Wzgórzu Arcysmoków. A tam, wspólnie ze swym oddanym burzowym smokiem strzeże ostatniego sanktuarium tych skrzydlatych bestii. Nic nie wskazuje, by kiedykolwiek miał stamtąd wrócić i upomnieć się o swoje prawa. Wybrał życie samotnika, choć nigdy nie porzucił wiernych mu wojowników, zawsze odpowiadając na ich modlitwy. Niewykluczone jednak, że kiedyś pierwsi Nierozpaleni odnajdą drogę na smocze wzgórze i upomną się o jego potężną duszę. Jednak jak nietrudno się domyślić, bog wojny nie odda jej bez walki.
Wesprzyj moją twórczość na SUPPI.pl
Przeczytaj także:
Elden Ring – historia świata gry (wprowadzenie do lore)
Dark Souls – historia świata gry (wprowadzenie do lore)