Jeszcze za panowania Lorda Gwyna zapoczątkowana przez niego era ognia zaczęłą chylić się ku końcowi. Mimo najróżniejszych prób zażegnania kryzysu, skuteczny okazał się wyłącznie jeden sposób. Gwyn musiał poświęcić własną duszę, by na nowo rozpalić Pierwszy Płomień. Taka była cena przedłużenia Ery Ognia i ocalenia swojego królestwa przed nadejściem mroku. A po nim przyszli kolejni, równie potężni władcy, który podążyli jego przykładem. Było to jednak działanie, które zaburzało naturalny porządek rzeczy. Era Ognia powinna samoczynnie dobiec końca i ustąpić miejsca następnej epoce – erze mroku, którą określano czasem ludzi. Jednak zgodnie z oficjalnym kanonem nigdy tak się nie stało, a ludzkość była nieustannie odciągana od swojego przeznaczenia. Klątwa Nieumarłych, która pojawiła się jeszcze za panowania Lorda Gwyna, okazała się być nie tylko zwiastunem nowej ery, ale i wiecznego cierpienia ludzkości, nie możnej otrzymać tego, co jej się należy. To właśnie wtedy, na bazie tego resentymentu, wyrasta zupełnie nowy kult, znany jako Czarny Kościół Londoru.
Trzy siostry
Początki Londoru sięgają czasów, gdy Pierwotny Wąż Kaathe przyjął do swej służby trzy ludzkie siostry, które nazwał swymi służkami. Najstarsza z nich nosiła imię Elfriede. Druga z nich nosiła imię Yuria, z kolei trzecia, najmłodsza z nich, miała na imię Liliane. Wąż Kaathe od wieków skoncentrowany był wyłącznie na jednym: odnalezieniu godnego Pana Ciemności, który nie dopuści do ponownego podtrzymania Pierwszego Płomienia i sprowadzi na świat Erę Mroku. Niestety jego dotychczasowe wysiłki spełzły na niczym. Porządek starych bogów trwał nieprzerwanie, a Era Ognia, nawet jeśli coraz słabsza, nie miała końca, podtrzymywana przez kolejnych Władców Pogorzelisk. Nigdy nie porzucił on jednak swego celu i zanim na dobre odszedł z tego świata, powierzył ten cel swoim służkom. To im przekazał swoje nauki. Nauczył je władania Ręką Mroku – sztuką, która pozwala pochłaniać człowieczeństwo z ciał żyjących. Trzy siostry, uzbrojone we wspomnianą moc, założyły Czarny Kościół – organizację, która obiecywała zbawienie Pustym. Wszystkie wywodziły się z krainy, którą później nazwano Londorem lub też Królestwem Pustki.
Trzy siostry pozostały wierne naukom swojego mistrza, choć nie do końca. Podobnie jak on pragnęły nadejścia Ery Mroku, zdecydowały by skupić się na wyłonieniu godnego przedstawiciela Pustych, gdyż ten, wedle ich oczekiwań, miał uosabiać prawdziwe oblicze ludzkości. Za funkcjonowania Czarnego Kościoła forma Pustego nie była już dłużej postrzegana jako przekleństwo. Wręcz przeciwnie: uznano ją za stan pożądany, słowem najdoskonalszy kształt ludzkiej egzystencji. Trudno jednak powiedzieć czy sam pierwotny wąż Kaathe podzielał by ich wizję. Siostry nie zamierzały jednak czekać, aż Pierwszy Płomień samoistnie się dopali. Zamiast tego opracowały zuchwały plan uzurpacji płomienia. Marzyły o tym, by ich wybraniec, Pan Mroku i Władca Pustych, przywłaszczył sobie potężny płomień i uczynił z niego źródło swej nowej potęgi. W oczach Czarnego Kościoła mroczny znak przestał być jedynie przekleństwem wiszącym nad ludzkością. Stał się czymś więcej – symbolem drogi ku wyzwoleniu.
Czarny Kościół
Kościół Pustych stosunkowo szybko uformował się jako stabilna, choć skryta organizacja. Elfriede, jako najstarsza z sióstr, objęła nad nią przywództwo. Obecność trzech sióstr-założycielek zabezpieczała także ich nadrzędny cel. Nawet jeśli któraś z nich miała by zginąć, pozostałe mogły kontynuować misję i doprowadzić do wyłonienia Pana Mroku. Z czasem Czarny Kościół zaczął przyciągać wszystkich tych, dla których nie było już miejsca w Erze Ognia – porzuconych, zapomnianych, wyklętych. Jego liczne poskręcane czarne wieże – budzące zarówno lęk, jak i fascynację – stały się symbolem Kościoła, powielanym w tamtejszych artefaktach oraz przedmiotach kultu. W miarę jak Londor rósł w siłę, coraz liczniejsi Nieumarli szukali w nim schronienia. Powstała tam ze wszech miar osobliwa społeczność: stara, wyniszczona, złamana przez czas i zdradę. W oczach innych, a w szczególności wśród zwolenników Ery Ognia, byli tylko plugawymi, zdradzieckimi Pustymi, niegodnymi by w ogóle istnieć.
By ukryć swą prawdziwą postać, wielu Pustych sięgało po iluzoryczne pierścienie, które pozwalały zachować ludzką postać, nawet jeśli była to jedynie maskarada. Inni korzystali z Kamieni Oczyszczających, aby zyskać choć namiastkę normalności. Niestety ich nadmierne używanie sprawiało, że zapominali kim naprawdę są i zwracali się przeciwko swym pobratymcom. Mieszkańcy Londoru potrafili także czerpać z własnego, zatraconego człowieczeństwa i nasycać nim tytanit, tworząc tzw. klejnoty pustki. Z ich pomocą wykuwano broń Pustych – artefakty, które potrafiły sięgnąć w głąb istoty swojego właściciela i zwiększać zadawane obrażenia w zależności od jego szczęścia.
Londor był także miejscem narodzin zupełnie nowych cudów. Jedna z jego założycielek, Liliane, snuła opowieści o cierpieniu Pustych – o ich niekończącej się walce i tęsknocie za wybawieniem. Te opowieści nie były tylko historią. Stały się podstawą cudów spisanych brajlem w Świętej Księdze Londoru. Choć Biała Droga zapewne uznałaby zawarte tam tajemnice jako czystą herezję. Zawarte w księdze cuda nie tylko oferowały zbawienie Pustym, lecz jednocześnie rzucały klątwę na wszystko, co żywe. Londor nie odwracał wzroku od tego, co zakazane. Wręcz przeciwnie: czcił to, co ukryte, niewygodne czy plugawe. Ich modlitwy nie kierowały ku światłości, lecz ku najmroczniejszym zakamarkom ludzkiego serca.
Czarny Kościół szkolił także specjalnych wysłanników, by ci nieśli jego nauki poza granice Londoru. Agenci ci, wszyscy biegli w fechtunku, byli uczeni, by ufać jedynie ostrzu, nigdy drugiemu człowiekowi. Mówiono o nich, że gdziekolwiek się pojawiali, przynosili ze sobą ciszę Londoru. Poza swoją ojczyzną byli znani jako Blade Cienie Londoru – okryci złą sławą zabójcy działający na zlecenie Czarnego Kościoła. Jak nietrudno się domyślić, byli to Puści, którzy ze względu na swoje przekleństwo, a dokładniej nieśmiertelność, wzbudzali lęk i odrazę w sercach tych, którzy padali ich ofiarą. Blade Cienie zgłębiały sztuki Ręki Mroku, pradawne cuda Velki, a także zakazaną mroczną magię (potrafili chociażby przyzywać widmowe cienie człowieczeństwa, ścigające swą ofiarę). Ponadto uzbrojeni byli w zatrute noże do rzucania i zakrzywione, śmiercionośne szpony, które zadawały głębokie rany, powodując obfite krwawienie. Co jednak paradoksalne, nosili oni śnieżnobiałe szaty i złote maski z ledwie widocznym, łagodnym uśmiechem. Ten uśmiech, fałszywy, zimny, nieprzystający do ich czynów, przyniósł im miano „Ladacznic Śmierci”. Nawet jeśli wśród zabójców służyły nie tylko kobiety. Wśród nich szczególnie wyróżniał się sir Vilhelm – rycerz Londoru, znany jako bezlitosny kat. Wiernie służył trzem siostrom Czarnego Kościoła, a szczególne oddanie okazywał najstarszej z nich, Elfriede.
Poszukiwania Władcy
Choć na przestrzeni lat Londor wykształcił wokół siebie całą złożoną kulturę, nadrzędny cel założycieli tej krainy pozostawał niezmienny: wyniesienie Mrocznego Władcy. Tego, który powstanie, by obalić porządek starych bogów, wyrwie Pierwszy Płomień z jego pradawnego paleniska i sprawi, że Puści wreszcie ukażą światu prawdziwe oblicze ludzkości. Zdeterminowani, by raz na zawsze zerwać swe okowy, kapłani Czarnego Kościoła Londoru zwrócili swą uwagę ku temu, co przez wieki było przedmiotem lęku i przekleństwa, a więc ku Mrocznej Duszy oraz Mrocznemu Znakowi. Ich badania były długie i pełne ofiar, ale przyniosły owoc w postaci Mrocznego Piętna. Ten tajemny artefakt miał moc, której nie znał świat. Potrafił przełamać pieczęć ognia nałożoną na Mrocznej Duszy u zarania dziejów. Pozwalał ciemności znów swobodnie krążyć wewnątrz ciała, niczym krew. A wraz z nią budził się ukryty potencjał człowieka. Kapłani Czarnego Kościoła wierzyli, że jeśli nosiciel Mrocznego Piętna wydobędzie z siebie całą tę uśpioną siłę, zdoła także znieść moc Pierwszego Płomienia. Lecz nie by płomień podtrzymać, lecz aby go posiąść. I wówczas z popiołów narodzi się nowy władca. Nie Pan Ludzi, nie Władca Pogorzelisk, lecz Pan Pustych. Władca Mroku.
Artefakt Mrocznego Piętna musiał być jednak wzmocniony przez jeszcze jeden, wyjątkowo osobliwy rytuał, zwany “zaślubinami”. W trakcie tego obrzędu, przy użyciu Miecza Przysięgi przyszły Mroczny Władca musiał przebić przebić serce innego Pustego. Akt ten nie był jedynie ofiarą, lecz złożeniem siebie w darze nowemu władcy. Ciemność, która przez lata gromadziła się w duszy ofiarowanego, zostawała w całości przeniesiona do ciała wybrańca. To nie była miłość, jak pojmują ją ludzie. To było zjednoczenie przez cierpienie: święte zaślubiny cienia, mające tylko jeden cel: uczynić nowego Władcę tak potężnym, by mógł sięgnąć po Pierwszy Płomień i go sobie zawłaszczyć. A gdy tego dokona, Londor dopełniłby swoje przeznaczenie.
Odejście Elfriede
W końcu Elfriede, najstarsza z trzech sióstr i przywódczyni Czarnego Kościoła, opuściła Londor, wyruszając samotnie do Pieca Pierwszego Płomienia. Czy jej intencją było zawłaszczenie go, zgodnie z wolą Kościoła? A może, jak szeptano, porzuciła Londor, wypierając się dawnych ślubów, chcąc zjednoczyć płomień z sobie znanych powodów? Tego nigdy się już nie dowiemy. Wiadomo jedynie, że nie zdołała udźwignąć ciężaru płomienia. Ogień pochłonął ją do cna, zamieniając w popiół. Nie był to jednak koniec jej historii. Wskrzeszona dźwiękiem Dzwonu Przebudzenia, Elfriede powróciła z martwucj, lecz nie była już tą samą kobietą, co kiedyś. Wyrzekła się wszystkiego: swej przeszłości, tytułu, imienia, a nawet misji, której oddana była całe życie. Odtąd nazywała się po prostu Friede. Błąkała się bez celu, wypalona wewnętrznie niczym popiół, któremu nie godne było stać się zarzewiem. I kiedy wydawało się, że nic już jej nie czeka, odnalazła w końcu miejsce, które mogła nazwać domem: Namalowany Świat Ariandel. Tam skryła się przed światem, pozwalając siostrom, Yurii i Liliane, nieść dalej brzemię Londoru. Ale to opowieść na zupełnie inny materiał.
Władca Mroku
Gdy Pierwszy Płomień zaczął dogasać, a książę Lothric odwrócił się od swego przeznaczenia, Era Ognia zaczęła wreszcie zaczęła chylić się ku końcowi. Z Kaplicy Zjednoczenia Płomienia rozbrzmiał donośny dzwon, który wybudził z wiecznego snu dawnych Władców Pogorzelisk. Ci jednak odmówili ponownego zjednoczenia płomienia. Wówczas też Nierozpaleni, zgodnie z pradawnym proroctwem, rozpoczynają polowanie na dawnych, zbuntowanych Władców, by przywrócić ich prochy na dedykowane im trony w Kaplicy Zjednoczenia Płomienia.
To właśnie w tym niespokojnym czasie hierarchowie Czarnego Kościoła podejmują brzemienną w skutkach decyzję. Tysiące Pustych zostaje wysłanych z Londoru na pielgrzymkę do Lothric. Jej celem bynajmniej nie jest zbawienie, lecz śmierć. Cel wyznaczony przez sam Kościół, któremu znana była jedynie ciemność. Każdy z nich niósł na plecach ciężką skorupę, przykuty do niej jak do krzyża. Te ciężkie osłony miały chronić ich przed zastałą ciemnością: tą, która potrafiła wypełznąć spod skóry i przybrać postać Ropy Człowieka. Ale ochrona ta była tylko złudzeniem. Podobnie zresztą jak cud, który im powierzono. Modlitwa, której nauczono ich tuż przed odejściem nie była błogosławieństwem, lecz przekleństwem, które otwierało ich na spojrzenia wrogów, często prowadząc do ich śmierci. Może o to właśnie chodziło. Może tylko tak można było narodzić się na nowo?
Wielu pielgrzymów z Londoru nigdy nie ukończyło swojej wędrówki na północ. Tylko nieliczni dotarli do bram Lothric, a jeszcze mniej zdołało przekroczyć jego mury. Ich podróż kończyła się zazwyczaj tam, gdzie wyrósł Wielki Mur: potężne, sejsmiczne wypiętrzenie, które uniosło miasto ponad ziemię i zamknęło je na niedostępnym płaskowyżu. Dawny most legł w gruzach, a Lothric zostało odcięte od reszty świata. Dla dziesiątek pielgrzymów to właśnie tam, u podnóża muru, kończyła się ich droga. Odarci z resztek nadziei opadali bezsilnie na ziemię i umierali, nie przekraczając progu miasta, ku któremu zmierzali. Dlaczego tylu pielgrzymów musiało dokonać żywota pod murami Lothric? Jaki był cel tych bezsensownych śmierci? Być może miało to jakiś związek z nadejściem Mrocznego Władcy.
Razem ze wspomnianą pielgrzymką, do Lothric dociera także Yuria, jedna z trzech sióstr i współzałożycielka Czarnego Kościoła Londoru. Miała tylko jeden cel: wypełnić przepowiednię, które Kościół głosił od początku swego istnienia. Wiedziała, kogo szuka. Wśród Nierozpalonych wypatrywała wybrańca. Tego, który okaże dość siły i determinacji, by zostać prawdziwym Panem Mroku. A jeśli wybrany Nierozpalony wyrazi taką wolę, Yuria zostanie jego przewodniczką, zdradzając mu tajemnice Mrocznego Znamienia, a także przeprowadzi go przez osobliwy rytuał zaślubin. Wspomoże go także w walce z ostatnim strażnikiem ogniska, by na końcu Nierozpalony mógł uzurpować sobie moc płomienia, ostatecznie doprowadzając do jego wygaszenia. W ten sposób narodzi się Pan Mroku – ten, który uwolni prawdziwy potencjał ludzkości, prowadząc ich w nową erę. A będzie to Era Mroku.
Wesprzyj moją twórczość na SUPPI.pl
Przeczytaj także:
Elden Ring – historia świata gry (wprowadzenie do lore)
Dark Souls – historia świata gry (wprowadzenie do lore)