Króla Vendrika powszechnie uznaje się za założyciela Drangleic. Wraz ze swoim starszym bratem Aldią oraz podległą mu armią najechał ziemie starego Żelaznego Króla oraz krainy ościenne, biorąc je we władanie i jednocząc pod swym sztandarem. Tak oto na zgliszczach dawnych cywilizacji powstało zupełnie nowe królestwo, które swoją nazwą nawiązywało do majestatycznych, latających bestii, miało wprowadzić świat w nową erę. W początkach swego panowania Vendrick zapisał się w pamięci poddanych jako król sprawiedliwy. Cóż więc sprawiło, że jego królestwo niemal obróciło się w perzynę?
Smoczy jeźdźcy
Vendrick przewodził grupie znakomitych wojowników, a swoistą perłą w koronie była jego kawaleria, która bynajmniej nie dosiadała koni, lecz wiwerny. Wszyscy rycerze, którzy dosiadali tych groźnych bestii zwano smoczymi jeźdźcami, a według kronikarzy to właśnie ten oddział okazał się kluczowy, gdy królestwo Drangleic jeszcze się formowało. Jednocześnie wspomniani jeźdźcy, a także reszta jego armii odzwierciedlała to, co Vendrick cenił w swoim wojsku najbardziej – wielką, surową siłę. Jego armia stroniła od czarów i cudów, stawiając ponad wszystko siłę fizyczną.
By rycerz mógł w ogóle awansować do rangi smoczego jeźdźca, musiał wykazać się nadludzką siłą, a następnie postawić na szali swoje własne życie. Proces ten składał się z dwóch etapów. Najpierw rycerz musiał nauczyć się władać wielkim łukiem, którego naciąg wymagał nieludzkiej siły, a celny strzał wieloletniej praktyki. Jednak by zostać pełnoprawnym Jeźdźcem Smoków, pretendent musiał następnie poskromić własną wiwernę. Nieszczęśnicy którzy nie potrafili okiełznać bestii, byli przez nią rozszarpywani i pożerani. Lecz ci, którzy zwyciężyli, posiedli siłę nieporównywalną z żadną inną. Jeźdźcy Smoków, dzierżący swe halabardy i mknący do bitwy na grzbietach wiwern siali postrach na polu walki. Z kolei ci, którzy mieli istotny wpływ na formowanie się królestwa Drangleic, później dostąpili zaszczytu służby jako królewska gwardia Vendricka.
Velstadt i Raime
Poza regularną armią Vendricka, król posiadał także dwójkę najwierniejszych rycerzy, którzy służyli mu jako jego lewa i prawa ręka. Byli to znamienici rycerze: Raime i Velstadt. Pierwszy z nich, Raime, uchodził z jednego z najlepszych rycerzy Drangleic, a jego znakiem rozpoznawczym był herb przedstawiający czarnego kruka. Imponowała mu potęga Vendricka, którego traktował niemal jak rodzonego ojca. Prawa ręka króla, rycerz Velstadt przybył do Drangleic z dalekiego kraju. Był pierwszym dowódcą królewskich sił zbrojnych i pozostał przy królu do samego końca. W trakcie służby na dworze między dwoma rycerzami doszło jednak do waśni, która zakończyła się ogłoszeniem Raime’go zdrajcą i jego wygnaniem. Popadłszy w niełaskę, rycerz błąkał się bez celu, aż jego nogi zaprowadziły go do Mglistej Wieży, gdzie złożył przysięgę nowej pani imieniem Nadalia. Dawna lewa ręka króla z czasem zapisze się w historii tego świata jako Rycerz Oparów.
Rzemiosło i historia
Wpływy Vendricka sięgały daleko poza granice jego królestwa. Zabiegał o pozyskiwanie wysokiej jakości rzemiosła, które mogłoby przysłużyć się jego królestwu. Monarcha polecił chociażby swemu kanclerzowi sprowadzić rzemieślnika z Mirry, który znał sekrety wytopu tamtejszego surowca zwanego gajstalą. Wszystko po to, by dać jego armii przewagę nad wrogami. Kanclerz Wellager zdołał ściągnąć do Drangleic mistrza rzemiosła, Llewellyna, którego skusił sowitą zapłatą. Tak oto Drangleic poznało wszystkie tajemnice mirrańskiego stopu. Niedługo później Llewellyn został nadwornym mistrzem kowalskim, działając na zlecenie samego Vendricka. Wyróżniała go skromność, a wykuty przez niego oręż znany był z prostoty w użyciu oraz ponadprzeciętnej wytrzymałości. Dla kilku zaufanych ludzi na dworze wykuwał także zbroje, które łączyły dużą wytrzymałość z ponadprzeciętną lekkością.
Rzemieślnicy i kowale Vendricka badali także zaawansowaną sztukę metalurgiczną upadłej cywilizacji Heide, próbując odtworzyć skład ich legendarnej stali. Choć próby te zakończyły się niepowodzeniem, uzyskali oni surowiec o zbliżonej wytrzymałości. Ten szlachetny stop otrzymywano z rudy wydobywanej na południu królestwa. Był on szeroko stosowany, do produkcji zbroi dającej wysoką ochronę, a jej krój inspirowany był dawnym wzorem legendarnych rycerzy Astory. Vendrick był również żywo zainteresowany historią dawnych krain istniejących na długo przed uformowaniem się królestwa Drangleic. W ten sposób był w stanie odnaleźć i wcielić w swoje szeregi resztki takich osobników jak Starzy Rycerze z Heide, Strażnicy Ruin, Gargulce z Księżycowej Dzwonnicy, Manekiny z Doliny Żniw czy prastarzy Pancerni Żołnierze z Żelaznej Warowni.
Królowa Nashandra
W pewnym momencie do królestwa przybyła kobieta imieniem Nashandra. Odznaczała się ponadprzeciętną urodą i wrodzonym wdziękiem, czym szybko wkupiła się w łaski króla. Nie minęło wiele czasu, a została jego małżonką. Kobieta miała przemożny wpływ na Vendricka, a ten często szedł za jej radą. Ostrzegła ona króla o kryjącej się za północnym morzem Krainą Olbrzymów, których potęga mogla stanowić zagrożenie dla królestwa. Vendrick już wcześniej interesował się mocą Olbrzymów, a ostrzeżenie swojej małżonki postanowił potraktować bardzo poważnie. Skrycie wierzył także, że potęga Olbrzymów pozwoli mu rozprawić się ze stopniowo wzrastającą na sile klątwą nieumarłych, która od pewnego czasu, z niewiadomych powodów, zaczęła nękać jego ziemie. Wkrótce po rozmowie z małżonką król zebrał swą armię i wyprawił się za morze.
Gdy Vendrick dotarl ze swoimi wojskami do Krain Olbrzymów, rozgorzala niezwykle brutalna wojna. Niegdyś prawy król mordował, pustoszył i dopuszczał się najpodlejszych aktów okrucieństwa. I z jakiegoś niezrozumiałego powodu zawsze towarzyszyła mu przy tym małżonka. Po tym, gdy król spustoszył wspomnianą krainę, powrócił do Drangleic z grupą pojmanych Olbrzymów oraz niezliczoną liczbą dusz jako swoją zdobyczą. Wiele z nich posłuży z czasem jako obiekty nieludzkich eksperymentów jego starszego brata Aldii. Terror Vendricka nie pozostał jednak bez odpowiedzi. Wiele lat później zuchwała inwazja na ziemie Olbrzymów miala spotkać się z brutalnym odwetem.
Prowadząc badania na pojmanych istotach zza morza, Aldia oraz Vendrick stali się niezwykle biegli w tworzeniu humanoidalnych istot zwanych golemami – do złudzenia przypominających pojmanych olbrzymów. Stworzone w ten sposób istoty służyły między innymi jako tania siła robocza, które zostały wykorzystane do budowy wspaniałego królewskiego zamku. Był to prezent Vendricka dla królowej Nashandry, mający wyrażać oddanie króla względem małżonki, a także w podzięce za jej doradztwo oraz uzyskaną potęgę Olbrzymów. Nie jest do końca jasne, kto decydował o lokalizacji rzeczonego zamku, jednak dziwnym zbiegiem okoliczności został on wzniesiony dokładnie nad miejscem, które przyniosło światu pierwszą Erę Ognia.
Tron Pragnień
Głęboko pod fundamentami nowo wzniesionego królewskiego zamku znajdowało się pradawne miejsce zwane Tronem Pragnień. Podziemna świątynia z osobliwym kamiennym siedziskiem, którego posiadacz mógł nawiązać kontakt z Pierwszym Płomieniem i zdecydować o losie świata. Vendrick, wraz ze swym bratem Aldią, studiując Pierwszy Płomień i tajemnice wielkich dusz, zdobył głębokie zrozumienie historii świata i praw, które nim rządzą. Chociażby o tym, jak u zarania dziejów Płomień przyniósł rozróżnienie na światło i mrok, czy życie i śmierć. Vendrick zrozumiał również, że ciemność pozostaje ujarzmiona tak długo, jak płomień trwa, a gdy zgodnie z naturalnym porządkiem rzeczy zacznie on słabnąć, świat spowije mrok.
Po odkryciu Tronu Pragnień oraz jego bezpośredniego powiązania z Pierwszym Płomieniem, Vendrick tylko umocnił swoje panowanie jako monarcha. Miał dostęp do pierwotnego ognia, którego moc mogła przesądzić o losach świata. Do niego należała decyzja czy rozpalić dogasający ogień na nowo, by podtrzymać Erę Ognia, czy też pozwolić mu zgasnąć, by nadeszła Era Mroku. Vendrick jednak nigdy nie podjął żadnej z tych decyzji. Ani on, ani jego brat nie byli przekonani co do żadnej z proponowanych dróg. Chcieli uwolnić ludzi o klątwy nieumarłych, ale jednocześnie nie chcieli, by którykolwiek z nich stał się nowym zarzewiem dla Pierwszego Płomienia. Nashandra z kolei pomagała nieść pokój jego ludowi. Mówiło się, że kobieta emanowała spokojem tak głębokim, że przypominał on ludziom o ciemności, z której się wywodzą.
Był to zarazem czas, gdy król regularnie oddawał się także badaniom nad przeszłością ziem, którymi przyszło mu władać. Jego poddani zauważyli także pewne zmiany w jego charakterze, odkąd powrócił on z podboju Krain Olbrzymów. Król Drangleic zaczął interesować się losem dawnych monarchów, którzy mogli znaleźć się w podobnym położeniu, i wyruszył na wyprawy do ruin Wieży Żaru, Shulvy oraz Zamarzniętego Eleum Loyce. Z czasem jednak postanowił opuścić te przeklęte ziemie i zapieczętować dostęp do owych miejsc za pomocą magicznych ołtarzy.
Rycerskie próby
Dzięki wiedzy zdobytej podczas badań nad Olbrzymami, Vendrick stworzył golema, który zdecydowanie wyróżniał się na tle pozostałych. Był to Lustrzany Rycerz, który stanowił próbę dla najodważniejszych rycerzy pragnących dołączyć do jego królewskiej gwardii. Rycerz ten oczekiwał swych pretendentów w Królewskim Korytarza, a konkretniej na końcu owego przejścia, które samo w sobie stanowiło wyzwanie dla wszystkich rycerzy chcących udowodnić swoją wartość w oczach króla. Lustrzany Rycerz był wyposażony w zbroję o wysokiej odporności na błyskawice, wielki miecz oraz zwierciadło zdolne odbijać zaklęcia, a nawet przyzywać wojowników z innych światów. Jeśli któryś ze śmiałków nie zdołał przejść ostatniej próby, a więc pokonać rzeczonego rycerza, czekała go jedynie śmierć.
Odwet
Minęło wiele lat, a nieco zapomniana już brutalna ekspansja Vendricka na Ziemie Olbrzymów spotkała się z brutalną wendetą. Do północnych wybrzeży Drangleic przybiła armia olbrzymów prowadzona do boju przez ich władcę. Sir Syan, jeden z najwierniejszych rycerzy króla, przyjął pierwszy cios obcych istot, chcąc dać Vendrickowi możliwie jak najwięcej czasu na zmobilizowanie wojsk. Choć przybrzeżna twierdza upadła, rycerz króla zdołał przyjąć na siebie całą pierwszą falę olbrzymów. Królewscy kowale zostali natychmiastowo zaciągnięci do pracy. Rozpoczęli wykuwanie zbroi dających sporą swobodę ruchów, a jednocześnie zapewniających znaczną ochronę, całkowicie porzucając bogate zdobienia na rzecz czystej funkcjonalności wojennej. Ale nawet wspaniałe Królewskie Wielkie Miecze, którymi władały zastępy rycerzy, okazywały się niewystarczające w starciu z potęgą Olbrzymów.
Wojna ciągnęła się bez końca przez ponad trzy pokolenia, a niegdyś potężna armia Vendricka powoli stawała się jedynie cieniem swej dawnej świetności. Żelazny upór Olbrzymów był nie do zatrzymania. Król był zmuszony werbować najemników z Forossy i Volgen, by wzmocnić swe szeregi, a obronę Zamku Królewskiego wsparły nawet Pustynne Czarodziejki z Jugo. Poddani coraz mocniej odczuwali skutki wojny. Kto mógł, salwował się ucieczką do dalekich krain, a kto nie zdołał tego zrobić, często zostawał bez dachu nad głową i bez pożywienia. Królestwo powoli pogrążało się w ruinie, a Olbrzymy dalej nacierały. W miejsce jednego zabitego pojawiał się kolejny i kolejny. A jakby tego było mało, Pierwszy Płomień zaczął powoli słabnąć, a klątwa nieumarłych, która już od pewnego czasu trawiła Drangleic, tylko przybierała na sile.
Córa Otchłani
Gdy los królestwa wisiał na włosku, Vendrick, ku swojej największej trwodze, odkrył prawdziwą naturę swojej małżonki. Nashandra nie była człowiekiem, lecz przyczajonym bytem z otchłani, pragnącym jedynie potęgi drzemiącej w jego własnej duszy. Mówi się, że narodziła się z fragmentu duszy Manusa, pierwotnego człowieka i legendarnego Ojca Otchłani. Nashandra nade wszystko pragnęła dusz. Coraz więcej dusz. Planowa zagarnąć dla siebie całą siłę olbrzymów pozyskaną wcześniej przez Vendricka oraz uzyskać dostęp do Tronu Pragnień. Gdyby zdołała dotrzeć do tego legendarnego miejsca, mogłaby pochłonąć moc Pierwszego Płomienia, a cały świat ogarnął by mrok. Wrota do wspomnianego tronu jednak były szczelnie zamknięte, a otworzyć mógł je tylko królewski pierścień, który Vendrick zawsze nosił na swym palcu. Mimo tej niedogodności królowa regularnie żerowała na tych, którzy przebywali na dworze. Jej wielki portret, znajdujący się w królewskim zamku, był przeklęty i powoli wysysał życie z każdego, który się do niego zbliżył.
Wraz ze straszliwym odkryciem prawdziwej natury Nashandry, król lepiej zrozumiał także działanie odwiecznego cyklu światła i mroku. Vendrick uświadomił sobie, że moc zgromadzonych przez niego dusz, a być może nawet samego Pierwszego Płomienia nie wystarczy, by powstrzymać klątwę nieumarłych. Płomień ten zwyczajnie wkrótce zgaśnie, a ludzie dopełnią swego mrocznego przeznaczenia. Gdy stało się jasne, że nic nie powstrzyma już kontrofensywy Olbrzymów, król rozważał poświęcenie swojej wielkiej duszy, by wzmocnić pierwszy płomień, co pozwoliłoby zatrzymać klątwę nieumarłych jeszcze przez pewien czas, dając jego królestwu chociaż iskierkę nadziei. Jednak i ten plan nigdy nie został zrealizowany.
Pustka
Vendrick przerażony prawdziwym obliczem Nashandry umknął ze swego zamku przez Królewski Korytarz, zostawiając na straży znanego już nam Lustrzanego Rycerza. To on miał powstrzymać każdego, który ośmieliłby się podążyć za królem. Monarcha zabrał ze sobą jedynie garstkę najwierniejszych królewskich żołnierzy, w tym samego sir Velstadta i znalazł tymczasowe schronienie w Świątyni Amany. Początkowo zamierzał dotrzeć do Tronu Pragnień, by połączyć się z Pierwszym Płomieniem, lecz zrozumiał, że tylko utorowałby swej małżonce drogę do jej pierwotnego celu. Gdyby połączył się z płomieniem, nikt nie mógłby już ponownie zapieczętować wrót prowadzących do tronu.
Niegdyś potężny król Vendrick, niepodzielny władca Drangleic i zdobywca mocy olbrzymów, postanowił wyrzec się własnej duszy. Porzucił ją gdzieś głęboko w trudno dostępnych ruinach w pobliżu Świątyni Amany. Następnie, pozbawiony swej ogromnej potęgi, udał się na wieczną pokutę do najniżej położonej komnaty w Krypcie Nieumarłych. Tam, odziany zaledwie w zwykłą szatę i koronę, mając przy sobie wyłącznie swój miecz i Pierścień Królów, postanowił odizolować się od świata na całą wieczność. Utraciwszy resztki nadziei na lepsze jutro, Vendrick również padł ofiarą klątwy nieumarłych, stając się tym, z tak usilnie walczył – pustym. Od tamtego czasu błąka się bez celu po swojej krypcie, chroniąc pierścienia dającego dostęp do Tronu Pragnień. Mówi się, że jego najwierniejszy rycerz, Velstadt, po dziś dzień stoi na straży swego pustego pana, lecz klątwa nieumarłych odcisnęła swoje piętno również na nim. Z kolei rycerze, którzy pozostali na zamku, dalej pełnili straż, czekając całe dekady na powrót swego władcy. Czas przemienił ich ciała w kamienne posągi, dzięki czemu odeszli na wieczną służbę.
Gdy król zszedł już do Krypt Nieumarłych, stopniowo pogrążając się w pustce, los Królestwa Drangleic był już w zasadzie przesądzony. Wiele wskazywało na to, że królewski zamek wkrótce również upadnie, jednak pewien nikomu nieznany wojownik zdołał pokonać Władcę Olbrzymów. Podążająca za nim armia utraciła w ten sposób kontakt ze swoim przewodnikiem i wkrótce potem opuściła królestwo. I choć giganci zostali odparci, zwycięstwo to przyszło zdecydowanie za późno. Drangleic było w ruinie, a pozostali przy życiu rycerze Vendricka powoli również zaczęli zamieniać się w pustych. Poczucie obowiązku było w nich jednak tak silne, że nawet jako pozbawione duszy skorupy, dalej patrolują powierzone im rejony królestwa.
Mijały setki lat, a upadłe Drangleic obrosło osobliwą legendą. Ponoć dzięki duszom obecnym w tej krainie, nieumarli mogą odczynić klątwę i zdjąć z siebie brzemię Pustki. Zapewne ty również podjąłeś się tego zadania.
Wesprzyj moją twórczość na SUPPI.pl
Przeczytaj także:
Elden Ring – historia świata gry (wprowadzenie do lore)
Dark Souls – historia świata gry (wprowadzenie do lore)