Kategorie
Blog

Ostatnie życzenie Legendarnej Tropicielki

Historia z dodatku Lies of P: Overture.

Jedną z najbardziej charakterystycznych cech Kratu były funkcjonujące w nim frakcje Tropicieli. Samozwańczy strażnicy miasta podejmujący się najbardziej niebezpiecznych zadań, budując wokół siebie wizerunek komiksowych, zamaskowanych bohaterów wyjętych spod prawa. Nawet jeśli nie wszyscy reprezentowali ten szlachetny archetyp. Ich odbiór w tkance społecznej Kratu był raczej pozytywny i dobrze wpisywał się w specyfikę i folklor miasta. Wielu z nich wsławiło się doprawdy imponującymi osiągnięciami, dzięki czemu zaskarbili sobie szacunek swoich zamożnych mocodawców oraz zwykłych mieszkańców. Była jednak wśród nich Legendarna Tropicielka, która wyróżniała się ponad wszystkich i nie była związana z żadną lokalną frakcją. Tropicielka, która obrosła tak wielką miejską legendą, że niektórzy powątpiewali w jej istnienie. Dziś jednak wiemy, że jak najbardziej było w tej historii ziarno prawdy. A my mieliśmy z tą legendą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać. Zapraszam was do wysłuchania uwertury ze świata Lies of P.

Rodzina Monad

Historia wspaniałego miasta Krat jest nierozerwalnie związana z rodziną Monad, której głową był Valentinus Monad – przywódca frakcji Alchemików. Z czasem jak badania wspomnianej organizacji zaczęły przynosić coraz więcej korzyści miastu, zaczęła ona zyskiwać coraz większe wpływy, a sam Valentinus stał się de facto zarządcą prężnie rozwijającego się Kratu – chociażby za sprawą dobrze nam już znanych autonomicznych marionetek zasilanych Ergo. Zawsze opowiadał się on także za odpowiedzialnym wykorzystaniem nowego źródła energii, gdyż jego istota przez długi czas pozostała nieznana. Z czasem jednak Alchemicy dokonują kolejnego, wiekopomnego odkrycia. Okazuje się bowiem, że Ergo to manifestacja ludzkiej energii życiowej. Gdy człowiek umiera, jego dusza opuszcza ciało właśnie w postaci Ergo, które zawiera Ego i wspomnienia danego osobnika. Valentinus Monad coraz bardziej poświęca się pracy na rzecz rozwoju miasta i nie jest już w stanie trzymać w ryzach swojej macierzystej organizacji, tak jak robił to kiedyś. Jego ideały stopniowo zostają odrzucane, a wewnątrz organizacji wyrasta nowa, oddolna frakcja, której członkowie zrzeszają się wokół największego konkurenta dotychczasowego przywódcy, znanego jako Simon Manus.

Nie mniej poważaną osobą we wspomnianej już rodzinie była małżonka Valentinusa, Isabelle Monad. Mieszkańcy Kratu zapamiętają ją jako obdarzoną ogromnym sercem filantropkę, która skupiała się przede wszystkim na pomocy najbardziej potrzebującym. To z jej inicjatywy na obrzeżach Kratu powstaje przepiękna Posiadłość Róży, która staje się nie tylko nowym domem Rodziny Monad, ale także sierocińcem, gdzie porzucone dzieci mogły znaleźć nie tylko schronienie, ale otrzymywały także wysokiej klasy wykształcenie. Z czasem Posiadłość Róży będzie znana lepiej pod nazwą Domu Opieki Monad. To właśnie w tym przybytku przyjdzie wychowywać się młodemu Carlo, synowi Geppetta, który pozna tam także swojego najlepszego przyjaciela imieniem Romeo. Mieszkańcy Kratu w podzięce Isabelle za jej działalność charytatywną, dedykują jej nazwę jednej z najbardziej reprezentatywnych ulic miasta. Jej pomnik witał także wszystkich przybywających do miasta na Krackim Dworcu Głównym. Niestety kobieta umiera w niejasnych okolicznościach jeszcze na długo przed nastaniem furii marionetek.

Valentinus i Isabelle Monad mieli dwie córki. Pierwszą z nich była Sophia, niezwykle empatyczna, odziana w błękit kobieta, wspierająca gracza podczas odkrywania mrocznych tajemnic Kratu. Miała ona jeszcze jedną szczególną umiejętność. Sophia była bowiem Słuchaczką. Należała do bardzo wąskiej grupy osób, którzy byli w stanie usłyszeć głosy dusz znajdujących się wewnątrz strumienia Ergo. I choć nie potrafiła wejść z nimi w dialog, słyszała ich rozmowy, a także była w stanie odczytać ich dawne wspomnienia. Nie afiszowała się jednak ze wspomnianą zdolnością, gdyż ludzie jej pokroju byli w najlepszym wypadku uważani za niespełna rozumu. Drugą, adoptowaną córką państwa Monad, była dziewczyna imieniem Lea, która była zupełnym przeciwieństwem Sophii. Nie posiadała żadnych nadnaturalnych zdolności, jednak szkoliła się w sztuce fechtunku i przejawiała ku temu naturalny talent. Była typem outsiderki. Często wchodziła w konflikt z przybranym ojcem z racji jego powiązań z działaniami Alchemików. Z czasem opuszcza dom opieki Monad, by dołączyć do krackich Tropicieli. Była jednak bardzo wdzięczna za opiekę, jaką tam otrzymała, a Valentinus nigdy nie przestał nazywać jej swoją córką.

Legendarna Tropicielka

Jedną z najbardziej charakterystycznych cech Kratu były wspomniane już autonomiczne marionetki. Owoc współpracy lokalnego Związku Pracowni, zrzeszających najlepszych inżynierów, a także frakcji Alchemików. Marionetki posiadały bowiem mechaniczne serca napędzane mocą Ergo. Były w pełni oddane mieszkańcom i wyręczały ich w najcięższych, nierzadko też bardzo niebezpiecznych pracach. Marionetki były także ujarzmione za sprawą trzech praw opracowanych przez Geppetta, które nie pozwalały pod żadnym pozorem skrzywdzić ludzi. Na lata przed znaną wszystkim furią marionetek zdarzały się jednak pewne incydenty, które były możliwie jak najszybciej zamiatane pod dywan. Jednym z takowych była sprawa Arlecchino.

Pewnego dnia niczego nie świadomi konstruktorzy umieścili w marionetce ergo seryjnego mordercy. Jego dawne ego zostało przebudzone, a niedługo potem miastem zaczęła wstrząsać seria wyjątkowo krwawych morderstw. Jednymi z jego ofiar byli chociażby rodzicie genialnego wynalazcy i milionera Lorenziniego Venigniego. Wszyscy Tropiciele Kratu zostali postawieni na nogi, jednak tylko jednej z nich udało się wyśledzić i zneutralizować seryjnego mordercę. Była to nikomu wcześniej nieznana kobieta nosząca złotą maskę świerszcza oraz herb z literą M otoczony płatkami róż. Był to nikt inny, jak Lea Florence Monad, która po tym wydarzeniu zyskała w mieście tytuł Legendarnej Tropicielki.

Tropicielka rozczłonkowała mechaniczne ciało Arlecchino, chcąc upewnić się, że nigdy więcej nie będzie stanowił on zagrożenia dla mieszkańców Kratu. Wedle opowieści samego mordercy, Lea miała wbić w niego aż dziewięć ostrzy, nie tylko całkowicie neutralizując zagrożenie z jego strony, ale także solennie go upokarzając. Od tego momentu morderczy Arlekin zaczął przejawiać wręcz obsesyjne zainteresowanie legendarną tropicielką, pragnąć dowiedzieć się o niej jak najwięcej, by z czasem dokonać zemsty. Ergo Arlecchino trafia później w ręce alchemików, a dokładniej do samego Simona Manusa, który zamierza wykorzystać morderczą marionetkę do własnych, niecnych celów. 

Czeladnicy

Legendarna Tropicielka była z natury outsiderką. Pokonanie Arlecchino przyniosło jej niewiarygodną sławę, której chyba sama się nie spodziewała i momentami musiała jej wyjątkowo ciążyć. Wszyscy mówili o noszącej maskę świerszcza wojowniczce, która w miejscu swoich działań pozostawiała rozsypane płatki róż. Było to oczywiste nawiązanie do jej kolebki, a więc Posiadłości Róży. Wielu młodych ludzi bardzo chciało pójść w jej ślady. Wśród nich był chłopak imieniem Carlo, syn jednego z najznamienitszych konstruktorów ze Związku Pracowni. Biedny chłopak… Jego matka zmarła jak był jeszcze bardzo mały, a jego ojciec nigdy nie pozbierał się po stracie ukochanej. Rzucił się w wir pracy, by choć trochę uśmierzyć ból. Nie był jednak w stanie zajmować się jedynym synem i wykorzystując swoje koneksje umieścił go w Domu Opieki Monad. W Legendarną Tropicielkę zapatrzony był także inny chłopiec imieniem Romeo, więc niewykluczone, że to właśnie uwielbienie względem tajemniczej bohaterki sprawiło, że Carlo i Romeo zostali przyjaciółmi.

Carlo był wyjątkowo upartym dzieckiem. Szukał wszelkich śladów Legendarnej Tropicielki i marzył o tym, aby uczyć się od niej fechtunku. O dziwo, udało mu się nawiązać kontakt z bohaterką. Początkowo zachowywał się jak typowo namolne dziecko, które przypadkiem spotkało swojego idola. Lea ani myślała przyjmować kogokolwiek na nauki, wszak od zawsze była typem samotniczki, a łatka legendarnej tropicielki tylko sprawiała jej więcej kłopotów, niż przyznawała splendoru. Carlo pozostał jednak konsekwentny i mimo stanowczych odmów Lei nie opuszczał jej na krok. Towarzyszył mu także jego przyjaciel Romeo. Owiana sławą Tropicielka w końcu dała za wygraną i przyjęła chłopców na swoich czeladników. Trudno powiedzieć dlaczego zmieniła zdanie. Być może był to gest pewnej solidarności – wszak ona również była wychowanką Domu Opieki Monad. A może to jej przybrana siostra Sophia szepnęła jej słówko o chłopcu porzuconym przez ojca?

Jakiś czas po tym, jak chłopcy zostają przyjęci na czeladników, dochodzi do niewyobrażalnej tragedii. Carlo pada ofiarą nękającej miasto podejrzanej choroby zwanej Zespołem Petryfikacji i niedługo później umiera. Okoliczności śmierci młodzieńca są dość niejasne i nie wiadomo jak mógł się zarazić. Dla Legendarnej Tropicielki jest to ogromny cios. Mimo że początkowo nie chciała go znać, to z czasem przyjęła go na ucznia, a więc musiała dostrzegać w nim niemały potencjał. Przyczyny śmierci Carlo po dziś dzień pozostają nierozwiązane, choć różne poszlaki, jakie możemy znaleźć w dodatku sugerują nam, że Alchemicy mieli wyjątkowo złe intencje względem chłopaka. Zakon prawdopodobnie postrzegał Legendarną Tropicielkę jako jedno z największych zagrożeń dla swoich działań i robił, co mógł, by Lea nie wyszkoliła kolejnych osób, które mogą stać się równie wprawnymi wojownikami, co ona sama.

Powrót Arlekina

Rozłam w Zakonie Alchemików zaczyna się pogłębiać. Frakcja Manusa rośnie w siłę i pozwala sobie na coraz więcej. Podaje także w wątpliwość oddanie Valentinusa sprawie Alchemików zarzucając mu, że nie potrafi porzucić swojej rodziny dla wyższych celów. W tajemnicy przed swoim zwierzchnikiem Simon pozyskał rozczłonkowane części pewnej morderczej marionetki znanej jako Arlecchino w celu przeprowadzania na niej dalszych eksperymentów. Valentinus dowiaduje się o wspomnianym procederze od swojej wtyczki w szeregach frakcji Manusa. Jako że istniało uzasadnione podejrzenie, że Arlecchino mógłby ponownie terroryzować mieszkańców Kratu, Valentinus nakazuje załadowanie wszystkich części felernej marionetki na statek i zatopienie ich w morskich głębinach. Z kolei Ergo mordercy miało zostać w jakiś sposób zabezpieczone lub zutylizowane. Simon Manus dokonuje jednak wolty i postanawia tym razem otwarcie sprzeciwić się swojemu szefowi.

Mimo że statek Archon wypływa na morze, za sprawą machinacji Manusa Arlecchino zyskuje zupełnie nowe, jeszcze bardziej niebezpieczne ciało, a następnie zabija wszystkich członków załogi, prowadzi statek na skały i wydostaje się ze swojego więzienia. W tym samym czasie Simon Manus przekonuje także radę Alchemików, aby odrzucić zwierzchnictwo Valentinusa. Rada starszych dokonuje ekskomuniki swojego dotychczasowego przywódcy, widząc w nim jedynie opornika wstrzymującego niezbędne badania i hamującego rozwój rodzaju ludzkiego. Pozostali Alchemicy nie wiedzieli jednak, że Simon zamierza dosłownie pozbyć się Valentinusa dokonując zamachu na jego życie za sprawą Arlecchino. Możemy przypuszczać, że Simon Manus wiedział o resentymencie Arlekina względem Legendarnej Tropicielki lub też wszedł z nim w pewnego rodzaju układ. Najpierw załatw mój problem, a potem rób co chcesz. W każdym razie wkrótce po odzyskaniu wolności mordercza marionetka kieruje się w stronę Domu Opieki Monad.

Na chwilę przed masakrą do Valentinusa dociera list od jego adwersarza, zawierający także pewien niezidentyfikowany eliksir. Wielki Mistrz Zakonu dowiaduje się z niego o swojej ekskomunice, a Manus oferuje mu honorowe wyjście z sytuacji. Prosi go o wypicie eliksiru, który został stworzony w podziemnych laboratoriach alchemików, co jak twierdzi, pomoże mu wreszcie zrzucić ludzkie okowy i osiągnąć kolejny etap ewolucji. Jest to nic więcej, jak tylko ironia, gdyż Simon wiedział, że wypicie eliksiru zmieniłoby Valentinusa w bezrozumne monstrum. Nadawca listu zauważa jednak, że jego adresat najpewniej i tak nie zdąży spożyć owej mieszanki, gdyż jego “potwór morski”, a więc przywrócony z niebytu Arlecchino, był już w drodze do Posiadłości Róży. Jakiś czas później mieszkańcami Kratu wstrząsa wiadomość o tajemniczym ognisku Zespołu Petryfikacji w Domu Opieki Monad. Infekcji miał nie przeżyć żaden rezydentow. Potworna rzeź dokonana przez Arlekina zostaje skutecznie zatuszowana przez Alchemików i wszyscy upatrują przyczyn tragedii w tajemniczej epidemii. I nie da się ukryć, że w Posiadłości Róży nie brakuje oznak tej szerzącej się choroby. Tymczasem Arlecchino był wolny i jedyny cel, jaki mu przyświecał, to zemsta na dawnej rywalce.

Podwójna strata

Żona Geppetta miała na imię Camille i była jedną z najwybitniejszych inżynierek w historii miasta Krat. Jednym z jej największych dzieł było zaprojektowanie statui Świętej Miłosierdzia, która nasycała puste marionetki mocą ergo. Jednak poza przenikliwym umysłem posiadała także wielkie serce. Geppetto poznał ją w Związku Pracowni i nie trzeba było długo czekać, by między dwójką ludzi zrodziło się uczucie. Camille odmieniła Giuseppe. W jednym ze swoich listów do Antonii, konstruktor przyznał, że przed poznaniem swojej żony był niczym bezduszna marionetka i tylko ona była w stanie tchnąć w niego prawdziwe życie. Owocem ich miłości był syn imieniem Carlo. Z racji tego, że jego rodzice wyjątkowo długo pracowali, Camille zaprojektowała dla niego małą towarzyszkę. Marionetka przypominająca małą dziewczynkę nosiła czerwone buciki i miała na imię Rosaura. Została zaprojektowana w taki sposób, by służyć jako przyjaciółka dla Carlo.

Camille miała jeszcze jedną cechę, o której wiedzieli tylko nieliczni, a która zapewne miała ogromny wpływ na jej talent inżynieryjny i projekty autonomicznych marionetek. Kobieta ta bowiem, podobnie jak Sophia Monad, była Słuchaczką. Ona również słyszała głosy dusz zawarte w Ergo. Do dziś nie wiadomo czy sam Geppetto był tego świadomy, jednak z bliżej nieznanych przyczyn dowiedział się o tym Zakon Alchemików, który postanowił zaangażować Camille do swoich eksperymentów. Alchemicy, na czele których stał jeszcze Valentinus Monad, byli już w posiadaniu ręki boga – pradawnego artefaktu, który postrzegali jako brakujące ogniwo ewolucji między ludźmi, a istotami wyższymi. Wierzyli, że Słuchacze, z racji swoich umiejętności, będą w stanie wejść w jakąś formę interakcji z owym artefaktem i nawiązać kontakt z bogami. Tak się jednak nie stało, a ich eksperyment zakończył się potworną tragedią. Camille poniosła śmierć na miejscu, prawdopodobnie będąc nieodpowiedzialnie wystawiona na działanie rzeczonego artefaktu o nieznanej mocy. Stała się kolejną ofiarą chorych ambicji Alchemików.

Śmierć Camille była dla Alchemików ogromnym problemem. Nie tylko z powodu tego, że utracili cenny obiekt badań, ale przede wszystkim dlatego, że była ona żoną dyrektora Związku Pracowni, a więc samego Geppetta. Postanawiają więc zatuszować prawdziwe okoliczności, by jak najdalej odsunąć od siebie podejrzenia. Po cichu usuwają także jej wszystkich bliskich współpracowników. Słynny konstruktor jest zdruzgotany śmiercią ukochanej. Zatraca resztki człowieczeństwa, rzuca się w wir pracy i nie jest w stanie opiekować się swoim małym synem Carlo, który trafia do Domu Opieki Monad. Geppetto podejrzewa jednak, że Alchemicy nie mówią mu wszystkiego i zaczyna prowadzić własne śledztwo dotyczące okoliczności śmierci żony. Kilkanaście lat później Geppettem wstrząsa kolejna, ogromna strata. Jego jedyny syn i oczko w głowie Camille, umiera za sprawą szerzącej się epidemii Zespołu Petryfikacji. Geppetto traci wówczas resztki człowieczeństwa, obsesyjnie oddając się badaniom, które pomogą przywrócić jego ukochanego syna z powrotem do życia. I w pogoni za tym pragnieniem nie zawaha się także poświęcić najbliższych własnego syna.

Ostatnie życzenie

Mimo tego, że minął już jakiś czas, Lea wciąż była daleka od pogodzenia się ze śmiercią Carlo. Dręczyło ją poczucie winy. Czuła że nie zrobiła wystarczająco wiele, by uchronić go przed tak strasznym losem. Czuła się odpowiedzialna nie tylko za niego, ale i drugiego swego czeladnika, Romeo. Myślami często wracała do dawnych chwil, które dane im było spędzić we trójkę. Wtedy nie pojmowała, jak bardzo cenny był to czas, aż któregoś z nich nie zabrakło. Przysięgła sobie, że nigdy nie dopuści, aby to się powtórzyło. Jeżeli Romeo kiedykolwiek znajdzie się w niebezpieczeństwie, będzie niczym wilczyca chroniąca swe młode. I to przyrzeczenie, zostanie wkrótce wystawione na próbę. Głęboko w swoim sercu \skrywała także jedno, wyjątkowo silne życzenie, nawet jeśli nie było żadnych szans na jego spełnienie. Marzenie o tym, aby cała trójka mogła spędzić razem jeszcze jedną krótką chwilę, skąpana w promieniach wschodzącego słońca.

Mówi się, że bywają marzenia tak silne, że przekraczają nawet granice czasu. Być może dlatego Pinokio, mający w sobie cząstkę dawnego Carlo, natknął się na pewnego białego motyla, a ciągnąca się za nim smuga zaprowadziła go do pokrytego rdzą, z dawna nieużywanego Stargazeru, który przeniósł go do czasów sprzed wybuchu furii marionetek. W miarę eksploracji dawnych regionów Kratu okazuje się, że Legendarna Tropicielka nie jest jedynie miejską legendą. Podążając jej śladami dowiadujemy się, że jest obecnie na wyjątkowo ważnej i osobistej misji. Romeo, drugi z jej czeladników zaginął w dość niejasnych okolicznościach. A co gorsza, za jego zniknięcie może być odpowiedzialny jej dawny, śmiertelny wróg, co niedługo później się potwierdza. Arlecchino miał wiele czasu, by lepiej poznać Legendarną Tropicielkę i wiedział, co zaboli ją najmocniej. Straciła już jednego czeladnika i sama wizja utraty drugiego była najgorszą torturą, jaką mogła sobie wyobrazić. Mordercza marionetka zaczyna makabryczną grę z Tropicielką, zostawiając jej kolejne poszlaki, mające doprowadzić ją do Romeo. Lea uzyskuje w końcu ostateczną wskazówkę, z której dowiaduje się, że Romeo czeka na nią w porzuconym Domu Opieki Monad.

Pinokio odnajduje Tropicielkę na chwilę przed wyprawą do jej dawnego domu. Gdy dochodzi do spotkania, Legendarna Tropicielka jest w bardzo ciężkim stanie. Jej organizm zaczyna być z wolna pustoszony przez Zespół Petryfikacji – tę samą chorobę, która doprowadziła do  śmierci jej pierwszego czeladnika. Lea początkowo bardzo ostrożnie podchodzi do intruza, jednak przybysz z innego czasu wydaje się jej dziwnie znajomy. Nie tylko z wyglądu, ale i sposobu walki. Lea szybko rozpoznaje techniki, których niegdyś sama uczyła swoich czeladników. Czyżby tajemniczy przybysz… miał coś wspólnego z Carlo? 

Dwójka bohaterów postanawia działać razem i dociera do niegdyś tętniącego życiem Domu Opieki Monad. Miejsce które powstało z autentycznej potrzeby serca, dające szansę na lepszy start w dorosłość wielu porzuconym dzieciom, zmieniło się w ponure mauzoleum Już sam powrót do tego miejsca musiał być dla Lei wyjątkowo trudny, jednak to czekało na nią w głównym hallu posiadłości niemal ją złamało. Arlecchino na przestrzeni lat dorobił się wyjątkowo osobliwego przydomku, mianowicie: “Artysta Krwi”. Lea spoglądała właśnie na jego najnowsze, makabryczne dzieło. Dwie, odcięte ręce Romeo, zwisające bezwładnie na jego najnowszej, groteskowej instalacji. Jej czeladnik został brutalnie okaleczony i najpewniej nigdy już nie odzyska pełnej sprawności. Wciąż jednak tliła się iskierka nadziei. Jej czeladnik mógł ciągle żyć. Dlatego też Tropicielka, mimo wyjątkowo podłego ciosu, jaki zadał jej Arlecchino, wstaje z kolan i rusza na spotkanie swojego nemesis.

Arlecchino czekał na Legendarną Tropicielkę w sercu posiadłości – Ogrodzie Różanym. W jego centralnym punkcie zawisł okaleczony, ale ciągle jeszcze żywy Romeo. Lea staje do nierównej walki ze swoim śmiertelnym wrogiem, osłabiona rozwijającym się Syndromem Petryfikacji. Nie jest jednak sama. Do walki szybko dołącza Pinokio i wspomaga Tropicielkę w tej nierównej walce. W jej trakcie mają okazję się przekonać, jaką maszyną do zabijania stał się Arlecchino za sprawą Simona Manusa. Pragnienie sprawiedliwości jednak zwycięża i wspomniany duet raz na zawsze pokonuje seryjnego mordercę. Lea uwalnia Romeo i bierze go w objęcia. Po chwili dołącza do niej Pinokio, a Tropicielka wreszcie uświadamia sobie, z kim miała do czynienia przez cały ten czas. Jej najgłębiej skrywane życzenie urzeczywistnia się. Legendarna Tropicielka i jej Czeladnicy znów są razem, a wschodzące poranne słońce zaczyna oświetlać ich pogodne twarze. Po krótkiej chwili ulotnej radości Pinokio znika, wracając do swojego świata. Głęboko skrywane życzenie, zdolne przełamać nawet bariery czasu, zostaje spełnione.

Obłęd ojca

Lea zostaje sama z Romeo. Chwilę wcześniej podarowuje przybyszowi z przyszłości swój słynny różany miecz, co ma symbolizować przekazanie pałeczki i zakończenie awanturniczego życia. Niedługo później w Ogrodzie Różanym pojawia się dyrektor Związku Pracowni, Giuseppe Geppetto. Taszczy ze sobą sporych rozmiarów walizkę, w której każdy, kto ukończył Lies of P wie, co się znajduje. Konstruktor otwiera ją i oczom bezbronnej Tropicielki ukazuje się poddane licznym modyfikacjom ciało biednego Carlo. Bezimienna Marionetka zaczyna kroczyć w jej stronę z wyciągniętym ostrzem. Lea zamyka oczy i godzi się ze swym losem. Kobieta bowiem wie, że prawdziwy Carlo, a dokładniej jego serce, znajduje się gdzieś indziej. I głęboko wierzy, że chłopiec kiedyś położy kres temu wszystkiemu. 

Dlaczego jednak Geppetto w ogóle się tu pojawia? Wszystko ze względu na Romeo, który miał być dla niego idealnym królikiem doświadczalnym i swoistą próbą generalną przed przywróceniem do życia własnego syna. A reszta jest już historią.

Wesprzyj moją twórczość na SUPPI.pl

Przeczytaj także:
Elden Ring – historia świata gry (wprowadzenie do lore)
Dark Souls – historia świata gry (wprowadzenie do lore)

Udostępnij:

Autor: Adam Szymański

Chcę podzielić się z wami swoim spojrzeniem na tytuły, które właśnie ogrywam lub przypomnieć wam starsze tytuły, do których pałam wyjątkowym sentymentem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *