Pewien bliżej nieznany Toreador nazwał ich kiedyś Drugą Inkwizycją. Trzeba przyznać, dość poetyckie określenie, w dodatku sugerujące, że kryje się za nią dość potężna, dobrze zarządzana organizacja. Prawda wygląda jednak zgoła inaczej, mamy tu do czynienia raczej z rozproszonymi komórkami, których działania pozostają nieznane znakomitej większości śmiertelników. Niektórzy nazywają ich także Koalicją. Przeciętny zjadacz chleba nazwałby ich łowcami wampirów i jak nietrudno się domyślić, nastręczają Spokrewnionym cholernie dużo problemów. O Drugiej Inkwizycji należy myśleć nie tyle jak o organizacji, co bardziej o zjawisku, które u zarania XXI wieku przybiera na sile, siejąc coraz większe spustoszenie w wampirzych domenach. Już dawno Spokrewnieni nie musieli tak bardzo obawiać się trzody. A będzie tylko gorzej.
Oto bowiem nadchodzi dzień palący jak piec, a wszyscy pyszni i wszyscy czyniący niegodziwie będą jak ściernisko. I spali ich ten nadchodzący dzień, mówi Pan zastępów, tak że nie pozostawi im ani korzenia, ani gałązki.
— Księga Malachiasza 4:1
Druga Inkwizycja
W XXI wieku, w epoce informacji, Spokrewnieni często zaczęli popadać w paranoję, a formowanie się koalicji Łowców Wampirów wyniosło te zaburzenia na jeszcze wyższy poziom. Druga Inkwizycja stała się dla nich niczym nieokiełznana i niepowstrzymana siła natury, z którą nie da się negocjować. Ona po prostu przetacza się przez wampirze domeny, bez krzty współczucia, strachu czy wyrzutów sumienia. Z wolnymi strzelcami Spokrewnieni potrafią jeszcze sobie radzić – wzbudzając w nich strach czy współczucie, a w ostateczności pozbawiając życia, choć to ostatnie stwarza ryzyko pozostawienia po sobie śladów. Ale jest to zaledwie kropla w morzu, a w miejsce jednego samotnika pojawia się oddział kilkunastu doświadczonych inkwizytorów, napędzanych przez poczucie zemsty lub chęć dostąpienia zbawienia. Druga Inkwizycja jako zdecentralizowany ruch łowców wampirów nie spocznie, dopóki każdy Spokrewniony nie zmieni się w kupkę popiołu.
Paranoja, jaka dopada zimnokrwistych, to jedna z największych broni wystawionych przeciwko nim przez Drugą Inkwizycję. Dawne beztroskie noce, gdy wampiry mogły do kogoś zadzwonić, wysłać maila czy pójść do klubu, na dobre się skończyły. Inkwizycja patrzy i prawie nic nie umknie jej uwadze. Uważnie śledzą każde odstępstwa od normy, obserwują cię, nie pozostawiając żadnych śladów. Nie mają historii kredytowej i nie korzystają z social mediów. Niektórzy z nich mogą śledzić cię osobiście przez całą, długą noc z pomocą nieoznakowanych samochodów lub czekając na dogodną okazję w swoim gnieździe snajperskim. A niedługo później zostaje z ciebie tylko pył – i jeśli zdołał to dostrzec inny Spokrewniony, być może spróbuje się czegoś nauczyć na twoich błędach. Ale ostatecznie Inkwizycja dopadnie także i jego.
Mówiąc prościej, na Drugą Inkwizycję składa się wiele pomniejszych organizacji, które mniej lub bardziej świadomie przeplatają się ze sobą, w ogóle nie rzucając się w oczy. Może to być lokalne kółko różańcowe, fanklub książek z dreszczykiem, lub tych kilku policjantów biorących wyłącznie nocne zmiany. Nie wszyscy też stosują dokładnie te same metody, jednak idea i cel, jakie im przyświecają są dość podobne. Są przerażeni faktem, że wampiry naprawdę istnieją i starają się za wszelką cenę coś z tym zrobić. Nad tymi pomniejszymi grupami stoją najczęściej agencje wywiadowcze, które przekuwają strach wspomnianych grup w zorganizowane działanie, dostarczając przy tym potrzebne zasoby. A za tymi agencjami stoją naturalnie konkretne państwa. Mówi się o istnieniu tzw. Pięciu Pochodni, a więc krajów, które przeznaczają najwięcej środków na eksterminację zagrożenia ze strony Spokrewnionych.
Stany Zjednoczone
Stany Zjednoczone Ameryki uchodzą z najpotężniejszych z krajów Pięciu Pochodni. Podlegają im dziesiątki organizacji szpiegowskich i wojskowych, które cieszą się dość znikomym nadzorem i sporym budżetem. Wiele z nich jest świadome nadnaturalnego zagrożenia, jakie niosą ze sobą Spokrewnieni i niewykluczone, że wtajemniczyły w ten temat także kilku swoich politycznych zwierzchników. Fakt istnienia wampirów dalej jednak pozostaje trzymany w ścisłym sekrecie przed opinią publiczną. Amerykanie kładą największy nacisk właśnie na zwalczanie wampirów z racji bardzo wysokiego zagrożenia, jakie niesie ich potencjalny wpływ na politykę. Próby wpływania na wysoko postawionych federalnych dygnitarzy poprzez niewolę krwi czy dominację umysłową były swego czasu dość powszechne. Jedną z największych komórek wyspecjalizowanych w zwalczaniu zagrożenia ze strony Spokrewnionych jest kolektyw o nazwie FIRSTLIGHT.
Mówi się, że to właśnie narodziny FIRSTLIGHT zapoczątkowały Drugą Inkwizycję. Nazwa ta jest kryptonimem dla wspólnej operacji wywiadowczej, dzięki której gromadzi się informacje i koordynuje działania terenowe przeciwko zimnokrwistym. Początkowo operacja ta była zarządzania wyłącznie przez NSA i CIA, jednak z czasem ludzie związani z tą operacją zaczęli stopniowo się uniezależniać i tworzyć własną, mocno zakonspirowaną, ale i mocno zdecentralizowaną organizację, co utrudnia jej infiltrację przez ich największego wroga, a więc Spokrewnionych. Jest to w pełni zamierzone działanie, a agenci i agentki FIRSTLIGHT nie figurują w żadnych oficjalnych rejestrach, ani nie posiadają żadnych formalnych oznaczeń. Ta konspiracja sięga tak głęboko, że wielu z tych, którzy wykonują rozkazy, nigdy się nie dowie czy ich ofiary były śmiertelnikami czy też nie. Zarządzający FIRSTLIGHT robią wiele, by pozostawać w cieniu, w 90% przypadków działając poprzez pomniejsze agencje, dostarczając im wyłącznie tyle danych, ile potrzebują do eksterminacji danego celu.
Nie zmienia to jednak faktu, że FIRSTLIGHT posiada także swoje własne siły uderzeniowe, wzorując się na CIA, które w czasach walki z terroryzmem postanowiło nieco uniezależnić się od wojska. Te 10% misji, które zostawiają wyłącznie dla siebie, to najczęściej okazje na przechwycenie, bądź przeciągnięcie na swoją stronę wysoko postawionego Spokrewnionego, który może okazać się bezcennym źródłem informacji. Nie brakuje też wspomnianych już wcześniej oddziałów specjalnych wyposażonych w pojazdy opancerzone, drony i helikoptery, gdzie wiedza okultystyczna ustępuje miejsca skoncentrowanej sile ognia.
Wielka Brytania
Brytyjski odłam Koalicji to konglomerat organizacji, które, choć lojalnie współdziałają w cieniu, nie mają większego wpływu na kształtowanie globalnej konspiracji wymierzonej przeciwko Spokrewnionym. A jednak trudno zlekceważyć fakt, że ich londyńska kampania stała się niemal podręcznikowym przykładem tego, jak metropolia może zostać oczyszczona z zimnokrwistych. Sukces ten wciąż odbija się echem na szczytach politycznej władzy, podsycając ambicje brytyjskiego Joint Threat Response Group (JTRG) oraz ich protektorów z amerykańskiego FIRSTLIGHT, którzy pragną powtórzyć ten scenariusz w granicach całej Unii Europejskiej. Plany te jednak napotkały przeszkodę o czysto ludzkim zabarwieniu. Brexit – polityczny manewr, który miał umocnić niezależność Wielkiej Brytanii – w praktyce skomplikował logistykę i porozumienia, spowalniając marsz ku wampirzej czystce.
Całkowita eksterminacja wampirów w Londynie była możliwa jedynie dzięki bezwzględnemu wykorzystaniu wszechobecnej inwigilacji i systemów bezpieczeństwa, które oplotły całą metropolię niczym pajęczyna. JTRG, nieskrępowane takimi drobiazgami jak prywatność, konstytucja czy jakiekolwiek prawa obywatelskie, zmieniło miasto w żywy mechanizm kontroli. Tak zwana „Zezetka”, a więc stan absolutnego braku spokrewnionych, stała się nie tylko faktem, lecz i triumfem, który przeszedł najśmielsze oczekiwania samej Koalicji. Jednak dużo większym wyzwaniem będzie utrzymanie takiego stanu rzeczy.
Rosja
Przez ponad trzy dekady odkąd Federacja Rosyjska jest świadoma problemu, armia tego kraju prowadzi bezlitosną wojnę na wyniszczenie, tropiąc i unicestwiając wampiry na własnym terytorium. Jednak ich stosunek wobec Koalicji jest co najmniej dziwny. Zamiast naciskać na ekspansję, to właśnie Rosjanie pełnią funkcję hamulca, temperując zapędy tych, którzy marzą o globalnej organizacji łowców. Moskwa patrzy z podejrzliwością na każdy projekt rodzący się w amerykańsko-brytyjskim sojuszu, który dąży do stworzenia międzynarodowych sił szybkiego reagowania pod wspólnym dowództwem. Uważają, że taki twór prędzej czy później stałby się marionetką w rękach amerykańskiego FIRSTLIGHT, co mogłoby negatywnie wpłynąć na rosyjskie interesy. Rosjanie doskonale wiedzą także, że zimnokrwiści są mistrzami w sztuce korumpowania instytucji państwowych. Dlatego obstają przy zasadzie rozproszonej struktury.
Główną rosyjską komórką zajmującą się eksterminacją spokrewnionych jest VIII Zarząd GRU. Jego korzenie sięgają jeszcze czasów radzieckiej Armii Czerwonej, kiedy to w cieniu frontowych sztabów powołano tajną jednostkę wywiadowczą, której jedynym celem było wyplenienie wampirzej infiltracji z samego serca wojskowych struktur. Za fasadą chłodnej, biurokratycznej bezstronności VIII Zarząd ukrywa swe prawdziwe oblicze: żarliwą potrzebę wyzwolenia Rosji spod wampirzej dominacji. Wbrew narracjom podsycanym przez reakcjonistów, którzy utrzymywali, że Związek Radziecki jest na pasku zimnokrwistych, to właśnie GRU doprowadziło do ich eliminacji w politbiurze: najpierw rozgrywając przeciwko sobie nadprzyrodzone frakcje, a następnie wzmacniając to staroświecką siłą ołowiu, co skutecznie odstraszyło każdego spokrewnionego gotowego wypełnić próżnię po rywalach.
Brazylia
Na poziomie operacyjnym Brazylia pozostaje jednym z najbliższych sprzymierzeńców Watykanu, jednak jej siły zbrojne niechętnie angażują się w działania Koalicji poza granicami Ameryki Południowej. BOES, jednostki specjalne, które od dziesięcioleci w ciszy i mroku prowadziły wojnę z nadprzyrodzonymi wrogami, przywykły do samotności. Przez lata walczyły bez systemowego wsparcia, czasem tylko mogąc liczyć na pojedynczego Leopoldyckiego łowcę wysłanego ze starego kontynentu. W strukturach Koalicji Brazylijczyków postrzega się przede wszystkim jako przedłużenie watykańskiej sieci wpływów w obu Amerykach. Ich własne doświadczenie, a więc samotna obrona przed zimnokrwistymi, okupiona latami wyczerpującej izolacji, rzadko bywa dostrzegane. W rezultacie ich rola w Koalicji jawi się jako drugoplanowa, choć w istocie to właśnie oni przez dekady byli jedną z niewielu linii frontu przeciwko wampirom na południowej półkuli.
Każda konfrontacja z zimnokrwistymi na brazylijskiej ziemi stawia BOES przed trudnymi wyborami. Rdzeń ich sił stanowi policja wojskowa: formacja dobrze dofinansowana, zdyscyplinowana i posiadająca dużą swobodę działania w metropoliach. A jednak pod powierzchnią tej militarnej sprawności czai się duże zagrożenie: wampirze, a także kryminalne syndykaty wciąż mają bardzo silne wpływy w ich strukturach, mimo regularnego prześwietlania każdego funkcjonariusza. Dowódcy planują swoje uderzenia z ostrożnością graniczącą z obsesją, wiedząc, że każda operacja może nie tylko odkryć kolejne wampirze gniazdo, lecz również odsłonić głębokie spory wewnątrz brazylijskiego wojska. To zaś mogłoby zagrozić nie tylko ich misji, ale i pozycji całej formacji w strukturach Koalicji. Dlatego BOES zazdrośnie strzeże swoich więzi z Watykanem i lęka się scenariusza, w którym FIRSTLIGHT wkroczyłoby do Brazylii, próbując przejąć inicjatywę.
Watykan
Stolica Apostolska widzi siebie jako serce Drugiej Inkwizycji – centralny organ, który nadaje rytm i sens wielu najbardziej udanym operacjom Koalicji. Choć jej siły nie zawsze mogą poszczycić się nowoczesną taktyką pola bitwy czy logistyką dorównującą świeckim armiom, przewaga Watykanu leży gdzie indziej: w ogromnej wiedzy o naturze wroga. Ich rozumienie zagrożenia płynącego od zimnokrwistych daleko przewyższa kompetencje jakiejkolwiek innej frakcji w Koalicji. Mówi się, że mury Watykanu skrywają archiwum, które gromadzone było nieprzerwanie przez osiem stuleci: setki tomów badań, kroniki polowań i zapisy dotyczące mocy oraz motywacji wampirzych władców, którzy wciąż mogą stąpać po ziemi. Stanowi to fundament, na którym Stolica Apostolska buduje swoją pozycję i w oparciu o który podejmuje wszelakie decyzje. Jednak to nie wszystko: w ukrytych skarbcach Watykan przechowuje również mistyczne artefakty, relikwie i inne przedmioty o niejasnym pochodzeniu. Niekiedy są one wypożyczane wybranym łowcom jako narzędzia walki, lecz są także wykorzystywane jako trofea lub odznaczenia dla łowców.
W strukturach Watykanu funkcjonuje osobny organ podejmujący wszystkie decyzje o zaangażowaniu Stolicy Apostolskiej w Koalicję. Nazywa się La Entità, co oznacza po prostu Jednostkę. Sama jej struktura owiana jest jednak mgłą tajemnicy, niejasną nawet dla innych uczestników Koalicji. Plotki głoszą, że jej kierownictwo spoczywa w rękach tajemniczej dziewiątki, wybieranej spośród najwyższych kościelnych hierarchów. Ten układ chroni Stolicę Apostolską przed bezpośrednim powiązaniem z moralnie dwuznacznym zajęciem, jakim jest eksterminacja istot nadprzyrodzonych, a jednocześnie pozwala pociągać za sznurki z bezpiecznej odległości. La Entità rozporządza ogromnymi zasobami: globalną siecią kościołów, ukrytych przybytków wiary, zapleczem finansowym i rzeszą fanatycznie oddanych łowców. Wampirza Maskarada na przestrzeni wieków okazała się jednak na tyle skuteczna, że nawet w murach Watykanu zaczęto powątpiewać w spuściznę dawnych inkwizytorów. I to mimo setek lat doświadczenia i gromadzenia namacalnych dowodów.
Wesprzyj moją twórczość na SUPPI.pl
Przeczytaj także:
Elden Ring – historia świata gry (wprowadzenie do lore)
Dark Souls – historia świata gry (wprowadzenie do lore)