Kategorie
Blog

Sprytny Karzeł  – historia praojca ludzkości

Fragment historii świata gry Dark Souls.

Uwaga! Materiał zawiera spoilery dotyczące fabuły gry Dark Souls.

Mało kto dziś pamięta, że poza trójką wielkich Władców, która położyła kres panowaniu Smoków, istniał jeszcze jeden lord. Nie posiadał ziemi, nie wsławił się w boju i nie nosił żadnego tytułu. A jednak to właśnie on, niepozorna istota zwana Sprytnym Karłem, znalazła czwartą lordowską duszę – a ta była ze wszech miar wyjątkowa. Była to bowiem Mroczna Dusza. Rozdzielona na dziesiątki pomniejszych fragmentów – dała początek całej ludzkiej cywilizacji. I choć wydaje się to nieprawdopodobne, to właśnie ludzie – zwykli śmiertelnicy – mieli w przyszłości przejąć schedę po Gwynie i pozostałych władcach Ery Ognia. Wszak gdy płomień dogasa, z czasem pozostaje jedynie mrok. Ja nazywam się Adam Szymański, a oto kolejny film na kanale Balmora House.

Machinacje Gwyna

Zacznijmy od podstawowego rozróżnienia. Tak jak wielka dusza Gwyna symbolizowała światłość, tak dusza, którą posiadł Sprytny Karzeł, symbolizowała mrok. Ta druga stała więc w opozycji do światła Gwyna i całej Ery Ognia, którą zapoczątkował. W naturze Karła nie leżał jednak konflikt. Stał on zawsze gdzieś na uboczu wielkich wydarzeń, które kształtowały ten świat. Wykorzystał on też swoją lordowską duszę inaczej niż pozostali Władcy Lordran. Mroczna Dusza została bowiem podzielona na wiele malutkich fragmentów i rozsiana po całym świecie. A z tych maleńkich odłamków narodzili się ludzie. Śmiertelni, niedoskonali spadkobiercy Sprytnego Karła. Mogłoby się wydawać, że niebezpieczeństwo w postaci mroku zostało zażegnane. Wszak Mroczna Dusza została podzielona na malutkie kawałeczki. Mrok jednak nigdy nie znika. Nawet rozproszony przez światło wije się w zakamarkach, cierpliwie czekając na zmierzch.

Niedługo po tym, jak Mroczna Dusza została podzielona na fragmenty, Sprytny Karzeł znika bez wieści. Nikt nie wie, co się z nim stało i pozostaje on jedynie odległym, lekko zatartym wspomnieniem z czasów formowania się Ery Ognia. Pierwsi potomkowie Sprytnego Karła byli świadomi swojego mrocznego rodowodu, jednakże nie uzurpowali sobie prawa do stania się nowymi władcami Lordran. Wręcz przeciwnie, nie wchodzili nikomu w drogę, cierpliwie czekając, aż dokona się naturalny porządek rzeczy i Pierwszy Płomień z czasem samoistnie się wypali. Jednakże Lord Gwyn nie dopuszczał do siebie myśli, że jego królestwo, które zbudował może stracić swój blask i pogrążyć się w mroku. Dlatego podjął konkretne działania, by stłumić ten gnieżdżący się w ludziach mrok. Nie postanowił jednak podporządkować sobie ludzkości siłą, wręcz przeciwnie. Obdarzył ludzkość największym z możliwych darów. Pozwolił im skąpać się w glorii i chwale światła, którego był uosobieniem.

Miasto Pierścienia

Zawiązanie przymierza pomiędzy Gwynem, a ludzkością niosło ze sobą wyjątkowe przywileje. Potomkowie Sprytnego Karła otrzymali własne królestwo: mieszczące się na końcu świata i strzeżone przez potężnego smoka Miasto Pierścienia. W samym centrum tegoż możemy nawet znaleźć charakterystyczny pomnik upamiętniający to wydarzenie. Przedstawia on Lorda Gwyna, błogosławiącego pewną zniedołężniałą postać. Wiele osób spekuluje, że jest to sam Sprytny Karzeł lub jeden z jego bezpośrednich spadkobierców. Dodatkowo potomkom Karła została oddana pod opiekę najmłodsza córka Gwyna znana jako Filianore. Była ona wysoką, acz niepozorną kobietą, nieustannie pogrążoną w głębokim śnie. Zwykło się jednak mówić, że jej sen był dla dobra człowieka. 

I tak oto mijały całe lata, a po starych pokoleniach ludzi następowały nowe. Jednak te zaczęły stopniowo zapominać o swoim mrocznym dziedzictwie. Ludzie zwyczajnie przyzwyczaili się do dobrodziejstw światła, które zesłał na nich Gwyn. Żyli oni we względnym dobrobycie, nie będąc niepokojonym przez nikogo. I tak oto dopełnił się wyjątkowo przebiegły plan Władcy Lordran. Ludzkość związana paktem stała się całkowicie zależna od światła i praktycznie zapomniała o swych mrocznych korzeniach. A z czasem, gdy Pierwszy Płomień zacznie dogasać, ludzkość będzie trapić to nie mniej, niż samych Władców Lordran.

Przebłyski mroku

Choć plan Lorda Gwyna mógł wydawać się ze wszech miar wspaniałomyślny, to w rzeczywistości był to kolejny raz, gdy Władca Lordran igrał z naturalnym porządkiem rzeczy. Nawet jeśli obdarował ludzkość największym błogosławieństwem tego świata, nie zmienia to faktu, że pozbawił ludzkość jej prawdziwego dziedzictwa. Jakkolwiek mroczne by one nie było. I te działania, podobnie jak miało to miejsce w przypadku Wiedźmy z Izalith, musiały nieść ze sobą poważne konsekwencje.

Spekuluje się, że jedną ze wspomnianych konsekwencji miała być Klątwa Nieumarłych, która zaczęła trawić Lordran u schyłku Ery Ognia. Objawiała się ona za sprawą przeklętego, mrocznego znaku, który naznaczał ciała wybranych ludzi. Człowiek obarczony takim brzemieniem po swojej śmierci wracał do życia jako nieumarły. I nawet gdy został powtórnie zabity, wciąż powracał do życia. A gdy proces ten trwał zbyt długo, człowiek w końcu zatracał resztę zdrowych zmysłów stając się bezrozumnym Pustym.

Otchłań

Trzymany w ryzach mrok był niczym bomba z opóźnionym zapłonem. Gdy pojawiła się plaga Nieumarłych – wszyscy, których dopadła owa przypadłość – początkowo znaleźli bezpieczną przystań w mieście zwanym Nowym Londo. Miasto to zarządzane było przez wspaniałych liderów, których zwano Czterema Królami. Lord Gwyn, władca Lordran, w ramach uznania za ich służbę podarował im niewielkie fragmenty swojej wielkiej duszy, jak czynił to względem wielu zasłużonych dla niego osób. Niestety, niegdyś wspaniali czterej władcy, najpewniej za sprawa podszeptów pierwotnego węża Kathee’a, przeszli na stronę mroku, sprzeniewierzając się światłu Gwyna. Miasto powoli zaczęło pogrążać się w ciemnościach tworząc mroczną Otchłań. Aby zatrzymać jej rozrost, zdecydowano się wykorzystać fatalne położenie geograficzne miasta i za pomocą znajdującej się nieopodal tamy w całości je zatopić. Niedługo później woda pochłonęła nie tylko rozrastającą się otchłań i czterech królów, ale także setki niewinnych ofiar.

Niemniej tragiczny jest też przypadek krainy Oolacile, której historię poznajemy w dodatku zatytułowanym Artorias of The Abyss. Parafia Oolacile była niegdyś domem starożytnej magii, jednak i ona z czasem została pochłonięta przez mrok. Jak do tego doszło? Mieszkańcy owej krainy skuszeni podszeptami pierwotnego węża imieniem Kaathe, zeszli głęboko do podziemi pod swoją krainą. Tam z kolei przeprowadzili wykopaliska w pobliżu grobowca jednego z pierwszych ludzi, którego zwano Manus. To bardzo rozgniewało spoczywającą tam istotę, której człowieczeństwo zostało w dziwny sposób wypaczone. Manus zmienił się w straszliwego potwora będącego uosobieniem mroku. Natomiast samo zakłócenie jego snu doprowadziło do narodzin Otchłani, czyli ciągle rozszerzającej się sfery mroku, która zaczęła powoli trawić całą krainę Oolacile. Na pomoc owej krainie wyruszył wspomniany tu już wcześniej rycerz Artorias, jednak o nim opowiem Wam w osobnym materiale.

Mroczny Władca

Zarówno w przypadku tragedii Nowego Londo, jak i krainy Oolacile, wspólnym mianownikiem wydaje się być pierwotny wąż Kaathe. To jego podszepty miały doprowadzić do deprawacji Czterech Królów, a także do przebudzenia Manusa, zwanego Ojcem Otchłani. Jednak czy na pewno on ponosi winę za te wszystkie nieszczęścia? Mrok od zarania dziejów był integralną częścią ludzkiej natury. Wszak wszyscy potomkowie Sprytnego Karła posiadali w sobie cząstkę mrocznej duszy. Jednakże to machinacje Gwyna sprawiły, że ludzie zaślepieni blaskiem światła słonecznego zaczęli podświadomie tłumić gnieżdżący się w nich mrok. Nie tylko zatracili swoje dziedzictwo, ale igranie z ich przeznaczeniem regularnie doprowadzało nie raz do wypaczenia mrocznej cząstki, co tak straszliwie dało o sobie znać właśnie w Nowym Londo i Oolacile.

Era Ognia chyli się ku końcowi. Lord Gwyn zostaje doprowadzony do ostateczności i używa własnej duszy władcy, by podtrzymać dogasający Pierwszy Płomień. Poświęca samego siebie, by Lordran, dzieło jego życia, nie pogrążyło się w mroku. W tym samym czasie po upadającej krainie zaczyna krążyć pewna przepowiednia. Mówi ona o tym, że pewnego dnia wybrany zostanie Nieumarły, który opuści swoje więzienie na dalekiej północy i wyruszy na pielgrzymkę, by poznać prawdziwy los swojej rasy. Prawie na każdym kroku będzie on przekonywany, że aby wypełnić swoje przeznaczenie, musi on uratować Lordran przed zagładą i ponownie rozpalić pierwszy płomień. Wszystko to jednak będzie wyjątkowo zręczną manipulacją. Ta jednak nie odniesie zamierzonego skutku, gdyż Wybrany Nieumarły trafia z czasem do ruin Nowego Londo, gdzie nawiązuje kontakt z pierwotnym wężem imieniem Kaathe. Wąż zdradza mu prawdziwą, zapomnianą już historię ludzkości i tego, jak Gwyn pozbawił ludzi ich przeznaczenia.

Wybrany Nieumarły rośnie w siłę i z pomocą dusz uzyskanych od dawnych kompanów Gwyna toruje sobie drogę do Pieca Pierwszego Płomienia. Miejsca, w którym tysiące lat temu wszystko się zaczęło. Pokonuje on przednią straż upadłego króla i staje z nim do pojedynku. Lord Gwyn jest jedynie cieniem swej dawnej potęgi. Jego dusza przez całe lata była wykorzystywana do podtrzymania Pierwszego Płomienia, co wyraźnie go osłabiło, a on sam zamienił się w pustego. Wybrany Nieumarły wypełnia więc swą powinność i odsyła Lorda Gwyna na wieczny spoczynek. Tym samym Pierwszy Płomień ostatecznie dogasa, a przeznaczenie ludzkości wreszcie się dopełnia. Era Ognia dobiega końca, a z jej popiołów rodzi się pierwszy Mroczny Władca.

Przeczytaj także:
Elden Ring – historia świata gry (wprowadzenie do lore)
Wampir: Maskarada – wprowadzenie do świata gry

Udostępnij:

Autor: Adam Szymański

Chcę podzielić się z wami swoim spojrzeniem na tytuły, które właśnie ogrywam lub przypomnieć wam starsze tytuły, do których pałam wyjątkowym sentymentem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *