W kronikach Drangleic bardzo rzadko wspomina się o starszym bracie Vendricka. Jest to tym bardziej dziwne, że miał on przemożny wpływ na powstanie jego królestwa, a także późniejsze umocnienie władzy króla. Aldia, gdyż takie nosił imię, nigdy jednak nie objął żadnej istotnej funkcji na dworze i trzymał się raczej na uboczu. Nie interesowała go polityka czy dworskie intrygi. Całe swoje życie poświęcił nauce i zgłębianiu najmroczniejszych tajemnic świata. Nierzadko posuwając się przy tym do metod, które w najlepszym wypadku można by określić jako kontrowersyjne. W podzięce za zasługi w umacnianiu władzy królewskiej został nagrodzony niemal nieograniczoną swobodą i środkami na prowadzenie swoich eksperymentów. Z czasem jednak jego badania zaczęły dotyczyć sfer zakazanych, na które brat nie mógł dłużej przymykać oczu. Aldia zostaje więc finalnie wygnany z dworu. Czym tak naraził się rodzonemu bratu? Przed wami historia Uczonego Pierwszego Grzechu.
Szara eminencja
Aldia był starszym bratem króla Vendricka i wspierał go przy zakładaniu królestwa Drangleic. To on między innymi pomógł Vendrickowi w stworzeniu golemów – humanoidalnych istot, które służyły jako strażnicy, a także tania siła robocza. Rzadko jednak wspomina się o tym, że swoistą bazą do ich stworzenia były dusze poległych olbrzymów, zdobyte podczas podboju ich ojczystej krainy. To także dzięki badaniom Aldii nad Tronem Pragnień Vendrick lepiej zrozumiał historię tego świata oraz rządzące nim prawa. W tym także tajemnicę cyklu światła i mroku. Aldia od zawsze stronił od królewskiego splendoru i polityki. Nigdy nie objął żadnej istotnej funkcji na dworze swego brata. Jedynym, co nadawało jego życiu sens, było ciągłe zgłębianie tajemnic otaczającego go świata. W tym także takich, za które można było zostać posądzonym o herezję.
Nie minęło wiele czasu, gdy Aldia zwrócił się ku wiedzy zakazanej. A wszystko za sprawą pojawienia się w Drangleic pierwszych Nieumarłych. Król Vendrick uważał ich za śmiertelne zagrożenie dla swojego królestwa, dlatego też izolował wszelkie przejawy tej abominacji. Nieumarli wymykali się naturalnemu porządkowi świata i to pewnie dlatego Aldię tak bardzo frapowało ich pochodzenie. Bardzo możliwe, że chciał dzięki nim odkryć tajemnicę nieśmiertelności. Niestety, zainteresowanie Aldii Klątwą Nieumarłych nie uszło uwadze króla Vendricka, który postanowił wygnać starszego brata z dworu. Uczony udał się na odosobnienie do położonej z dala od królestwa warowni, lecz bynajmniej nie porzucił żadnych ze swoich badań. Z dala od oczu wścibskich dworzan mógł kontynuować swoje eksperymenty, a nawet posunąć się znacznie dalej niż dotychczas. Ograniczenia przestały istnieć.
Warownia Aldii
Trudno powiedzieć czy Aldia w jakikolwiek sposób przejął się wygnaniem z ojczyzny, którą pomagał współtworzyć. Osobiście uważam, że było mu to na rękę. Osiadając w swojej warowni był sam sobie panem, poświęcając się badaniu prawd rządzących światem. Jego Twierdza przyciągała największe umysły królestwa, gotowe wspierać go w jego badaniach i osobliwych rytuałach. Sęk w tym, że wielu z tych, którzy przekroczyli progi tajemniczej warowni, już jej nie opuściło. Początkowo Aldia skupiał się na tworzeniu nowych zaklęć, jednak większość z nich nosiła znamiona bluźnierstwa, gdyż czerpały one z mocy mroku. Uczony parał się także pradawną sztuką piromancji, sprawdzając jak daleko może się posunąć igrając z jakże niebezpiecznym Płomieniem Chaosu. Mówi się, że niektóre ze stworzonych przez niego czarów, były w stanie wysysać energię życiową z czarującego, a nawet prowadzić bezpośrednio do jego śmierci. Gejzer dusz czy Zakazane Słońce to tylko niektóre z jego chorych kreacji.
Nie minęło wiele czasu, aż Aldia rozpoczął eksperymenty na ludziach, dla których warownia stała się miejscem kaźni. Podlegli mu akolici używali każdego dostępnego im narzędzia do rozcinania i rozczłonkowywania ciał swoich ofiar. Makabry dopełniał fakt, iż wspomniane narzędzia częściej przypominały regularną broń białą, aniżeli specjalistyczny sprzęt sekcyjny. Wielu z tych nieszczęśników dało początek magicznym pierścieniom, które zmieniały energię życiową w magię. Pozwalało to uczonym Aldii zwiększać moc lub długość trwania ich czarów kosztem własnej energii życiowej. Na tym jednak eksperymenty na ludziach się nie kończyły. Za murami warowni dochodziło także do potwornych fuzji – to znaczy łączenia ze sobą dwóch odmiennych form życia. W toku takich nieludzkich transformacji powstały chociażby Ogry i szereg innych abominacji, które później panoszyły się po Drangleic i jego okolicach.
Jak wspomniałem już wcześniej, uwadze Aldii nie uszło także pojawienie się w Drangleic Nieumarłych, którzy stali się przedmiotem jego przemożnego zainteresowania. Bardzo szybko ściągnął pierwszych ich przedstawicieli do swojej warowni, co zapewne było na rękę Vendrickowi, który nie chciał ich widzieć w murach swojego królestwa. Nieumarli stanowili jedną z największych fascynacji wielkiego uczonego. Upatrywał w nich klucza do poznania wszystkich tajemnic życia i śmierci. Pragnąc zrozumieć, w jaki sposób dusze podtrzymują istnienie, wszczepiał je w martwe, nierzadko już rozkładające się ciała ludzi, tworząc w ten sposób paskudnych pustych, z ledwie tlącą się siłą życiową. Aldia odkrył również że każdy dotknięty Klątwą Nieumarłych nosi na barku charakterystyczny mroczny znak, przypominający spiralną otchłań. Uczony podjął się więc prób usunięcia wspomnianego znaku z podległych mu badanych, jednak jak nietrudno się domyślić, nie przyniosło to nic dobrego. Aldia tylko pogłębił niedolę tych istot. W wyniku oddzielenia mrocznego znaku od Nieumarłego, narodzili się Opuszczeni – upiory, które bezpowrotnie utraciły swą cielesną postać i trudno powiedzieć czy dalej posiadały choćby cokolwiek na kształt duszy. Te pozbawione świadomości byty nie znały swego prawowitego miejsca na ziemi, nierzadko wędrując między światami, polując na innych nieumarłych.
Smocza obsesja
Aldia jako uczony doskonale znał dotychczasową historię świata – a także tego, jak wielką potęgą odznaczały się niegdyś wieczne smoki. Dziedzictwo tych majestatycznych skrzydlatych bestii skierowało badania uczonego na nowe tory. Snuł wyjątkowo groteskowe teorie jakoby ludzkość mogłaby nabyć cechy rzeczonych bestii i tym samym zyskać nieśmiertelność. Czerpał on inspirację od ludzi skupionych wokół Przymierza Smoczych Szczątków. Członkowie tego ugrupowania wykorzystywali skamieliny pradawnych smoków, w których wciąż tliła się resztka ich mocy. Przedmioty te były w stanie przemienić głowę użytkownika w ryczącego smoka, lecz efekt ten utrzymywał się aż do jego śmierci. Najbardziej zatwardziali wyznawcy rzeczonego kultu wierzyli, że kamienie pozwolą im osiągnąć nieśmiertelność, jednak nigdy nie dokonali żadnego przełomu.
Aldia zrozumiał, że poszukiwanie tajemnicy nieśmiertelności w pradawnych skamielinach, to droga donikąd, dlatego postanowił pójść o krok dalej i przywrócić te wspaniałe bestie do życia. Ach, cóż by to był za unikalny obiekt badań! Uczony pozyskał w tym celu część pojmanych przez jego brata Olbrzymów, by to na nich przeprowadzać pierwsze eksperymenty w tym kierunku. Początkowo uważał, że ich potężne ciała i dusze będą dobrym budulcem dla odrodzenia skrzydlatych bestii, jednak rezultatem jego kolejnych eksperymentów były jedynie istoty posiadające smocze kości – w zasadzie bezużyteczne. Szybko zostały one potraktowane jako nieudany eksperyment i uśmiercone. Gdy zabrakło olbrzymów, Aldia ponownie eksperymentował na ludziach. Długotrwałe eksperymenty uczonego doprowadziły do powstania ludzi przemienionych w pół-smoki. Chodzących aberracji o zdeformowanych czaszkach, zbliżonych kształtem do smoczych. Te jednak szybko ulegały degradacji, więc wspomniane hybrydy również były szybko uśmiercane.
Powrót bestii
Kolejne porażki nie zrażały Aldii. Wreszcie, po niezliczonych próbach, uczony dokonał czegoś, co wydawało się niemożliwe. Stworzył prawdziwego, przedwiecznego Smoka. Wykorzystał w tym celu skamieniałą smoczą kość, którą znalazł w kopalniach Zatoki Tseldora oraz ostatnią posiadaną duszę olbrzyma. Dekady badań, prób i porażek w końcu przyniosły zamierzony efekt. Potężny smok, nawet jeśli sztucznie, został na nowo powołany do życia. Aldia obdarzył go także możliwie potężną duszą oraz zdołał zaszczepić mu wspomnienia innych smoków z czasów Ery Starożytnych – być może wykorzystując do tego wcześniej odkryte skamieliny. Powołany do życia smok doczekał się także miejsca kultu – majestatycznego Smoczego Gniazda położonego nieopodal Warowni. Wkrótce potem, Aldia mógł wreszcie powrócić do swojego pierwotnego planu, a więc wznowić prace nad osiągnięciem nieśmiertelności.
Uczony głęboko wierzył, że wraz z powrotem Wiecznego Smoka, uda mu się niejako przeszczepić właściwą im nieśmiertelność istocie ludzkiej. A gdy to się uda, będzie już o krok od wyrugowania ciążącego na ludziach mrocznego znaku. Efektem jego kolejnych badań były narodziny córki smoków – kobiety imieniem Shanalotte. Znana bliżej graczom jako Szmaragdowa Herold. Niestety badacz również ją postrzegał jako swoją porażkę. Rzekomo dlatego, że nie potrafiła długo utrzymać w pełni ludzkiej formy oraz okazała się bezsilna wobec mocy Mrocznego Znaku. Był to kolejny cios dla Aldii, który ostatecznie poddał się. Mimo ogromu zasobów, badań i okrucieństw, których się dopuścił, musiał uznać wyższość Klątwy Nieumarłych.
Pierwszy Grzech
Trudno powiedzieć, jak wiele lat Aldia spędził w odosobnieniu, zgłębiając wszystkie najmroczniejsze tajemnice świata – w tym największą z nich: istotę Klątwy Nieumarłych. Ostatecznie jednak przegrał. Nie zdołał zrzucić z siebie jarzma losu, pozostając dalej trybikiem w tej wielkiej nieokiełznanej machinie wpędzonej w ruch tysiące lat temu. Wszystkie te lata dociekań, eksperymentów i badań odcisnęły na nim ogromne piętno. Aldia zmienił się w potwora, niewiele różniącego się od aberracji, które sam tworzył. Od tamtej pory podróżował między pradawnymi ogniskami, wyszukując Naznaczonych Klątwą, którzy mogliby odmienić los Drangleic. Choć nie zdołał przełamać klątwy, posiadł dogłębne zrozumiemienie praw rządzących tym światem i starał się wyciągać wnioski z działań tych, którzy żyli na długo przed nim. I co najważniejsze: mimo że nie zdołał przełamać klątwy, zrozumiał, co było jej pierwotną przyczyną. Dzięki temu zaskarbił sobie przydomek Uczonego Pierwszego Grzechu.
Wielu z was może się już domyślać czym był rzeczony pierwszy grzech, a pokutuje on przez całą trylogię Dark Souls. Chodzi mianowicie o zburzenie naturalnego cyklu światła i mroku, który został zakłócony przez Lorda Gwyna. Pierwszy Płomień słabł i zapoczątkowana przez niego Era Ognia powoli chyliła się ku końcowi. Władca Lordran postanowił jednak nie dopuścić, by jego świat pogrążył się w ciemnościach, dlatego też poświęcił własną duszę, by na nowo rozpalić Płomień i podtrzymać Erę Ognia. Lord Gwyn stał się w ten sposób pierwszym Władcą Pogorzelisk, a w ślad za nim poszli kolejni, podtrzymując płomień przez tysiące lat. Było to jednak dalece niezgodne z naturalnym porządkiem rzeczy, czego największą konsekwencją była właśnie Klątwa Nieumarłych. Karą, która spadła na świat za niedopełnienie przeznaczenia ludzkości.
Niegdyś Pan Światła przegnał Mrok i wszystko, co pochodziło od ludzi. Oni sami zaś przybrali ulotną formę. Takie są korzenie naszego świata. Ludzie są tylko rekwizytami na scenie życia i bez względu na to, jak delikatne, jak wyszukane… Kłamstwo pozostaje kłamstwem.
— Aldia, Uczony Pierwszego Grzechu
Wesprzyj moją twórczość na SUPPI.pl
Przeczytaj także:
Elden Ring – historia świata gry (wprowadzenie do lore)
Dark Souls – historia świata gry (wprowadzenie do lore)