Uwaga! Materiał zawiera spoilery dotyczące fabuły gry Elden Ring. Jeśli jeszcze jej nie ukończyłeś, powstrzymaj się od dalszego czytania.
Jadąc na południe od Pogrobna, na samym skraju Płaczącego Półwyspu wznosi się imponujących rozmiarów Zamek Morne. Twierdza ta, położona na skraju kontynentu w latach swej świetności mogła stanowić przedmurze broniące krainy przed potencjalnymi najeźdźcami, którzy mogliby przybyć zza morza. Jednak współcześnie mury zamku stały się niemymi świadkami straszliwych potworności, które rozegrały się tam już po Wojnie Strzaskania. W mających tam miejsce wydarzeniach, nie brał udziału żaden półbóg, przez co mogły zostać one zatarte na kartach historii. W niczym jednak nie umniejsza to wspomnianej tragedii, więc tym bardziej warto opowiedzieć, co też stało się w Zamku Morne.
Kasztelan
Zamek Morne mieści się na samym skraju Płaczącego Półwyspu. Jest to zarazem najbardziej wysunięta na południe część kontynentu. Historia zamku sprzed rozbicia Eldeńskiego Kręgu niestety zniknęła w odmętach historii. Możemy jednak domniemywać, że była to swego rodzaju strażnica, strzegąca południowych kresów królestwa Mariki przed nieproszonymi gośćmi. Już po Wojnie Strzaskania kontrolę nad Pogrobnem oraz Płaczącym Półwyspem przejął Godrick Złoty, zwany Zszywańcem. Z nadania chromego półboga nowym kasztelanem na zamku Morne zostaje człowiek imieniem Edgar. Powierzone mu zadanie zamierza wypełniać z najwyższą starannością, a wspomniana twierdza szybko staje się domem zarówno dla niego, jak i jego córki.
Kasztelan Edgar posiadał do swojej dyspozycji skromny oddział piechurów, zapewne służący do celów porządkowych i jako zamkowa straż. Twierdza była jednak ogromnych rozmiarów i jej utrzymanie nie było prostym zadaniem. By utrzymać zamek w jak najlepszej formie Edgar nawiązał kontakt z istotami znanymi w Międzyziemiu jako Aberracje. Te humanoidalne istoty mogą do złudzenia przypominać ludzi, choć ich ciała są potwornie zdeformowane. Aberracje posiadają także części ciała charakterystyczne dla innych gatunków, takie jak szpony czy skrzydła. Wszystko ze względu na to, że przed laty nawiązały kontakt z Tyglem, który to skończył się dla nich wysoce niefortunnie. Ich ciała zostały na zawsze wypaczone, a od tamtej pory w całym Międzyziemiu traktuje się ich jak niewolników, a czasem nawet gorzej.
Trudno powiedzieć, dlaczego Edgar postanowił nawiązać kontakt z Aberracjami. Być może czuł wobec nich współczucie, a być może zwyczajnie potrzebował w zamku taniej siły roboczej i uznał, że owe istoty doskonale spełnią swoje zadanie. Bez względu na to, jakie motywacje kierowały kasztelanem, chciał on dbać o powierzony mu zamek z jeszcze jednego powodu. W jego murach trzymany był legendarny artefakt zwany Wielkim Mieczem Pozszywanego – który swoją drogą jest jednym wielkim nawiązaniem do Żelaznego Tronu znanego z Pieśni Lodu i Ognia George’a R.R. Martina. Podobno oręż ten należał niegdyś do pewnego mściciela, który nasycił go oceanem żalu i gniewu. Być może właśnie ta niewypowiedziana, ciążąca na mieczu klątwa stała się katalizatorem wszystkich późniejszych wydarzeń.
Bunt
W bliżej nieokreślonym momencie, już po zadomowieniu się Aberracji, istoty te wzniecają bunt, który niesie ze sobą straszliwe konsekwencje. Nie wiadomo, jaki był powód ich rebelii. Być może miały one dość podłego traktowania, a może ma to związek ze wspomnianą wcześniej klątwą, która zatruła umysły owych istot. Nie zmienia to jednak faktu, że bilans tych wydarzeń jest tragiczny. Wszyscy ludzie zamieszkujący zamek, w tym stacjonująca tam straż zostają wybici przez rozszalałe Aberracje, które wiedzione iście zwierzęcym szałem rzucały się ze swoimi tasakami na każdego napotkanego człowieka. Staż nie była w ogóle przygotowana na taki rozwój wypadków, przez co Aberracje szybko przełamują opór i opanowują zamek. Kasztelan Edgar rozkazuje kilku żołnierzom, by ewakuowali jego córkę Irinę za mury zamku, natomiast on sam zostaje na posterunku, pragnąc honorowo dopełnić powierzonej mu służby.
Irinie udaje się bezpiecznie wydostać z zamku na północną granicę Płaczącego Półwyspu. Niestety eskortujący ją żołnierze nie mieli tyle szczęścia. Aberracje rzuciły się w pościg za grupą, a żołnierze postanawiają poświęcić się, by dać swojej pani nieco więcej czasu na ucieczkę. Ostatecznie tylko Irinie udaje się bezpiecznie zbiec z zamku. Niewiasta nie może jednak wyruszyć sama w dalszą drogę. I nie chodzi tu wyłącznie o to, że podróżowanie w pojedynkę mogłoby być dla niej niebezpieczne. Kobieta była bowiem niewidoma, a na domiar wszystkiego nie chciała opuścić południowej prowincji bez swojego ojca. Postanawia napisać do niego list, w którym próbuje go przekonać, że nie ma sensu umierać za zamek, a on sam wciąż ma dla kogo żyć. Potrzebny był tylko wyjątkowo odważny kurier, który podejmie się doręczenia listu do okupowanego zamku.
Mściciel
Doręczenia listu podejmuje się podążający za złotą łaską Zmatowieniec. Odnajduje on dziewczynę koczującą przed wąwozem prowadzącym do zamku i po krótkiej rozmowie decyduje się spełnić jej prośbę. Kobieta wręcza mu list adresowany do ojca, a ten wyrusza na południe, mija zniszczone mury obronne, aż w końcu dociera do samego zamku. Po przebiciu się przez obronę zamku, Zmatowieniec dociera w końcu na wewnętrzny dziedziniec i widzi, jakie okropieństw dopuściły się Aberracje. Strażników zamku powieszono na prowizorycznych szafotach, a w samym centrum dziedzińca usypano kopiec z ciał pomordowanych tam osób. Z kolei sprawcy tej masakry zdają się upajać tym faktem, jakby właśnie wymierzyli sprawiedliwość swoim ciemiężycielom. Zmatowieniec przebija się przez zastępy Aberracji torując sobie drogę do najwyżej położonej wieży w zamku. Tam wreszcie odnajduje kasztelana Edgara.
Gdy przystępujemy do rozmowy z Kasztelanem, ten nie kryje faktu, w jak fatalnym położeniu się znalazł. Ubolewa nad tym, że nie może zaoferować gościowi nic więcej ponad te rozpadające się mury, a sam deklaruje, że pozostanie na zamku do samego końca. Nie tylko by przykładnie wypełnić dopełnić swojej służby, ale i chronić największego skarbu Zamku Morne – wspomnianego już wcześniej Wielkiego Miecza Pozszywanego. Sęk w tym że artefakt znajduje się teraz w posiadaniu przywódcy buntu, zwanym Lwim Wynaturzeńcem. Zmatowieniec przekazuje Edgarowi list od swojej córki, jednak ten, mimo ogromnej miłości, jaką ją darzy, nie zgadza się, by opuścić wartę, dopóki miecz znajduje się w niepowołanych rękach. Zmatowieniec zdaje sobie sprawę z tego, że tylko śmierć przywódcy buntu może zakończyć trwający impas. Niedługo później staje z nim do walki i kładzie kres jego egzystencji. Miecz jest zabezpieczony, a Kasztelan może wracać do swojej córki.
Niestety, gdy Edgar dociera na miejsce spotkania, jest już za późno. Mimo że Irina znajdowała się w sporej odległości od zamku – ostatecznie i tak padła ofiarą rozszalałych Aberracji. Dowodem na to jest leżący nieopodal żelazny tasak, którym często posługiwały się owe istoty. Trudno powiedzieć czy zwyczajnie złapały one jej trop lub też czy była to zemsta za zgładzenie ich przywódcy. Gdy Kasztelan Edgar odkrywa ciało córki, jest zdruzgotany. Nie może wybaczyć sobie, że przedłożył służbę na zamku ponad bezpieczeństwo rodzonej córki. Edgar poprzysięga wówczas zemstę wszystkim Aberracjom i postanawia polować na nie aż do końca swych dni.
Epilog
Zmatowieniec z czasem opuszcza Pogrobno i zaczyna eksplorować tereny Jeziornej Liurni. Tam przypadkiem natrafia on na Edgara zamieszkującego pewną rozpadającą się szopę. Były kasztelan nie rozpoznaje jednak dawnego sprzymierzeńca. Do końca pogrążył się w gniewie i smutku, a gdy tylko nas dostrzega, rzuca się do ataku. Zmatowieniec staje więc do walki i po krótkiej wymianie ciosów zabija kasztelana. Może się wydawać, że Edgara również dopadła klątwa Pozszywanego Miecza. Jednak obok szopy Zmatowieniec natrafia na inny trop. Znajdująca się nieopodal zbłąkana dusza sugeruje nam, że targający Edgarem gniew stał się doskonałą pożywką dla Bóstwa Szalonego Płomienia, którego podszepty ostatecznie zdeprawowały kasztelana.
Na tym jednak nie koniec powiązań z Szalonym Płomieniem. Zmatowieńcy, którzy przemierzają tereny Jeziornej Liurni, mogą natrafić takżę na kobietę imieniem Hyetta, która do złudzenia przypomina zamordowaną Irinę. Ma dokładnie ten sam głos, blond włosy i również jest niewidoma. Poszukuje ona tzw. Winogron Shabririego, jednoznacznie powiązanych z tym bóstwem chaosu. Czyżby więc Szalony Płomień wykorzystał żal Iriny względem ojca? A następnie wskrzesił ją, by wykorzystać ją jako swoją służkę? Tę kwestię musimy już pozostawić wyłącznie sferze naszych domysłów.
Przeczytaj także:
Elden Ring – historia świata gry (wprowadzenie do lore)
Dark Souls – historia świata gry (wprowadzenie do lore)