Kategorie
Blog

Albinaurycy – historia drogi ku wyzwoleniu

Część historii świata Elden Ring.

Międzyziemiu daleko do krainy mlekiem i miodem płynącej. Nawet po ustanowieniu Złotego Porządku, królestwem wciąż targały pomniejsze wojny, a jego mieszkańcy niejednokrotnie doświadczali niesprawiedliwości. Pod płaszczykiem idylli, kryło się wiele zła. Wszyscy, którzy wyznawali wiarę inną, niż ta dominująca, byli skazani na ostracyzm, a czasem nawet gorzej. Od tej reguły zdarzały się wyjątki, jednakże był to przywilej elit, a pospólstwo zawsze musiało się podporządkować. Powszechnym było przekonanie, że ci, którzy nie są obdarzeni Złotą Łaską, są istotami gorszego sortu, skazanymi na wieczne potępienie. Jedną z grup, która wycierpiała najwięcej w całym Międzyziemiu, była nacja Albinauryków i to właśnie ich tragicznej historii chciałbym poświęcić ten materiał.

Korzenie Albinauryków

Trudno jednoznacznie określić skąd pochodzą Albinaurycy, a także kto stał za ich stworzeniem. Jednak wiemy na pewno, że są oni dziełem ludzkich rąk. Samym swoim istnieniem nawiązują do koncepcji Homunkulusa. Według średniowiecznych legend miała to być karłowata istota o ludzkich cechach, którą w swoich laboratoriach próbowali stworzyć alchemicy. Albinaurycy dzielą z nimi wiele wspólnych cech – chociażby to, że zostali stworzeni w sposób sztuczny i mogą posiadać szereg ułomności w porównaniu do biologicznie zrodzonych ludzi zamieszkujących Międzyziemie. Co jednak najgorsze – są oni pozbawieni złotej łaski, co już z miejsca narażało ich na prześladowania i dyskryminację.

Skąd właściwie wzięli się Albinaurycy? W społeczności Elden Ring dominują dwie teorie dotyczące ich pochodzenia. Pierwsza z popularnych teorii mówi o tym, że Albinaurycy wywodzą się z Wiecznych Miast, skrytych głęboko pod powierzchnią Międzyziemia. Mają być bliskimi kuzynami stworzeń znanych jako Srebrne Łzy. Pierwsze pokolenie Albinauryków nosi także zbroje, które mają być rzekomo stworzone z tego samego minerału, co oni sami. Nie powinniśmy też zapominać, że Srebrna Łza lub też jej doskonalsza forma w postaci Łzy Naśladowcy, miała być doskonałą imitacją człowieka. Czyżby więc Albinaurycy byli czymś pomiędzy?

Druga teoria dotycząca powstania Albinauryków jest powiązana z historią karyjskiej rodziny królewskiej, a więc kasty wyjątkowo utalentowanych magów. W samej karyjskiej posiadłości można natknąć się na Albinauryków, a co więcej, są oni zaznajomieni z podstawami sztuk magicznych. Ich korzeni upatruje się także w bursztynowym jaju będącym w posiadaniu Królowej Rennali, artefakcie dającym życie wielu, niestety niepozbawionym ułomności, formom życia. Jednak najmocniejszym argumentem stojącym za tym, że Albinaurycy zostali stworzeni przez członków Karyjskiej Arystokracji, jest postać Loretty – rycerza służącego królewskiej rodzinie, która z czasem stanie się symbolem wyzwolenia dla ciemiężonych Albinauryków. Jednak do samej Loretty przejdziemy w dalszej części materiału.

Pokolenia Albinauryków

Albinaurycy zamieszkujący Międzyziemie dzielą się na dwa pokolenia, które różnią się od siebie w naprawdę wielu aspektach. Warto omówić je z osobna, gdyż da to nam lepszy wgląd w to, jak ciężki był ich żywot. Albinaurycy z pierwszego pokolenia swoim wyglądem najbardziej przypominają ludzi, choć posiadają nadzwyczaj bladą skórę, co rodzi skojarzenia z albinosami. Jednak ich największym defektem, jeśli można to tak nazwać, jest fakt że wraz z wiekiem tracą oni władzę w nogach, gdyż te zaczynają stopniowo zanikać. Nie jest do końca jasne czym dokładnie trudnili się mężczyźni z pierwszego pokolenia Albinauryków, choć możemy zakładać, że pomagali we wszelkiego rodzaju pracach oraz studiowali magię. Z kolei kobiety z pierwszego pokolenia, mimo tego że nie mogły chodzić, sprawdzały się doskonale jako wojowniczki. Przywdziewały one charakterystyczne srebrne kolczugi i dosiadały wielkie wilki, zapewniające im doskonałą mobilność. Natomiast podczas starć potrafiły zasypać swoich przeciwników gradem magicznych strzał.

Drugie pokolenie albinauryków nie posiada już defektu związanego z paraliżem nóg, jednak daleko im do wyglądu człowieka. W zasadzie jedynie ich humanoidalna forma świadczy o to, że mogli być stworzeni na kształt człowieka. Albinaurycy z drugiego pokolenia nie potrafią mówić, a ich głowy przypominają pysk żaby. Być może ich twórcom zależało na tym, by ich odczłowieczyć i w ten sposób pokazać, że są jedynie stworzonymi sztucznie sługami. Potrafią też władać prostą bronią obuchową czy tarczą. Bardzo możliwe, że zostali stworzeni, by służyć jako tania siła robocza oraz mięso armatnie. Widocznie pierwsze pokolenie Albinauryków, do złudzenia przypominające ludzi, nie było tak łatwo sterowalne, jak drugie pokolenie.

Gdy wybuchła Wojna Strzaskania, Albinaurycy rozpierzchli się po różnych częściach kontynentu. Albinaurycy z pierwszego pokolenia założyli wioskę na skraju Jeziornej Liurni, a część z nich zawędrowała aż do Wulkanicznego Dworu, gdzie zostali schwytani w sidła Lorda Rykarda i poddawani okrutnym eksperymentom oraz torturom. Natomiast część Albinauryków z drugiego pokolenia można spotkać również na terenach Jeziornej Liurni, gdzie w mniejszych grupach błąkają się bez wyraźnego celu. Część z nich zawędrowała także pod ziemię aż do pałacu Dynastii Mohgwynów, gdzie wszystko wskazuje na to, że zaczęli oddawać cześć Bezkształtnej Matce. A może podążyli tam za Panem Miquellą?

Loretta

Nie wiemy jak długo Albinaurycy zamieszkiwali Międzyziemie, jednak przez cały ten czas byli traktowani poniżej wszelkich standardów i regularnie prześladowani. Mogło to trwać lata, może i całe wieki, bez jakichkolwiek szans na zmianę. Jednak wraz z odejściem Pana Miquelli na daleką północ i wybuchem Wojny Strzaskania zaczęło się tlić światełko nadziei. Ludność Międzyziemia zaczęła obiegać wieść o pewnym schronieniu – mieście położonym na dalekiej północy, gdzie każda umęczona istota zazna w końcu wytchnienia. Miało to być miasto Elphael, będące podporą Świętego Drzewa, zasadzonego przez samego Pana Miquellę. Istniało więc bardzo duże prawdopodobieństwo, że również Albinaurycy znajdą tam bezpieczną przystań. Droga na północ była jednak daleka i pełna niebezpieczeństw, zwyczajnie trudna do przebycia bez wcześniejszego przygotowania. Z pomocą przychodzi więc pewna kobieta, która stawia sobie za cel wytyczenie bezpiecznej ścieżki dla uciemiężonych Albinauryków.

Kobieta ta nosiła imię Loretta i należała do karyjskiej elity rycerstwa. Jej głównym zadaniem było strzec posiadłość karyjskiej rodziny królewskiej przed każdym nieproszonym gościem. Co jednak szczególnie ciekawe, na karyjskim dworze krążyły plotki, jakoby Loretta sama w istocie była Albinauryką. Nigdy jednak nie zostało to oficjalnie potwierdzone. Najpewniej nikt na dworze nie chciał się konfrontować z tak wprawną wojowniczką. Faktem jest jednak to, że nikt nie widział Loretty bez jej potężnego wierzchowca, którego zawsze dosiadała podczas walki. Z czasem jednak karyjscy rycerze popadli w niełaskę i zostali zwolnieni ze swej służby. Być może dlatego, że Loretta w jakiś sposób wstawiła się z Albinaurykami? W każdym razem ona również musiała odejść. Była ona jednak tak silnie związana z tym miejscem, że nawet po swoim odejściu zostawiła w posiadłości specjalne ochronne zaklęcie. Będzie to jej forma astralna, która będzie strzec posiadłości tak długo, aż ktoś nie pokona jej w walce. Warto w tym miejscu dodać, że duch Loretty strzeże nie tylko samej posiadłości, ale i wieży zamieszkałej przez Wiedźmę Ranni.

Wiele wskazuje na to, że Loretta w istocie była Albinauryką. Choć nie poruszała się na wielkim wilku, tak jak inne podobne jej kobiety, to jednak dosiadała wielkiego wierzchowca, a także była znakomitą łuczniczką. Jej rzekome pochodzenie tłumaczyło by także to, dlaczego decyduje się pomóc ciemiężonym Albinaurykom. Loretta wyrusza więc na daleką północ, by na własną rękę przekonać się czy opowieści o rzekomym schronieniu są prawdziwe. A wszystko po to, by kiedyś poprowadzić bezpiecznie swój lud ku wyzwoleniu. Loretta dociera do Świętego Drzewa Miquelli, a także wytycza bezpieczną ścieżkę na północ. Niestety, Albinauryka nigdy stamtąd nie powraca. Zapewne dociera tam wkrótce po tym, gdy Pan Miquella zostaje już porwany przez Mohga. Postanawia więc zostać u bram miasta Elphael, by chronić je przed nieproszonymi gośćmi. Natomiast misja ratowania jej ludu zostaje powierzona podwładnej – Albinauryce imieniem Latenna.

Misja Latenny

Zadanie powierzone Latennie przez Lorettę było szczególnej wagi. Nie chodziło w nim wyłącznie o bezpieczne sprowadzenie Albinauryków do Świętego Drzewa, ale także o zabezpieczenie pewnego tajemniczego artefaktu. Mowa tutaj o przedmiocie zwanym “Kroplą narodzin”, który ma być powiązany z pochodzeniem Albinauryków i w jakiś sposób może dać im nowe życie. Latenna najpewniej weszła w jego posiadanie po dotarciu do wioski Albinauryków położonej nieopodal Jeziornej Liurni. Miejsce to jest szczególne z jeszcze jednego powodu. Mieszkańcy tejże wioski strzegą bowiem połowy Medalionu Świętego Drzewa, otwierającego drogę do miasta Pana Miquelli.

Gdy Latenna dociera do wspomnianej wioski, ma miejsce straszliwe wydarzenie. Osadę najeżdża zmatowieniec imieniem Ensha, działający na zlecenie Sir Gideona Ofnira, którego zwą Wszechwiedzącym. Ensha, wraz ze swoimi oprychami, dokonuje rzezi na mieszkańcach wioski, najpewniej próbując pozyskać medalion Miquelli. Ten jednak szczęśliwie nie wpada w jego ręce. Znajdująca się wówczas we wiosce Latenna zabezpiecza Kroplę Narodzin i  ucieka na swoim wiernym wilku imieniem Lobo. Niestety, zbiry Enshy doganiają Albinaurykę. Jej wilk ginie w starciu z przeciwnikami, a ona sama jest pozostawiona na pastwę losu. Być może w nadziei, że z czasem wyjawi oprawcom, gdzie znajduje się medalion. Latenna jednak nigdy nie zdradza im owej tajemnicy.

Z czasem połowa medalionu trafia w ręce obdarzonego Złotą Łaską, wybranego Zmatowieńca. Odnajduje on Latennę i by udowodnić, że nie ma wobec niej złych zamiarów, pokazując połowę medalionu powierzoną mu przez Albusa, który ukrywał się w zdewastowanej wiosce. Latenna postanawia zaufać wybrańcowi i prosi go o pomoc w powrocie na daleką północ, do uświęconej śnieżnej doliny. Zmatowieniec zgadza się, a podczas ich długiej wędrówki przez Międzyziemie wchodzi także w posiadanie drugiej części medalionu ukrytej w Zamku Sol. Jak dobrze wiemy, to miejsce również mocno jest powiązane z Miquellą. Jak głoszą liczne podania, przygotowywano tam specjalny rytuał zaćmienia, który miał przywrócić do życia Godwyna Złotego, z którym Miquella był mocno związany.

Przyszłość

Gdy Zmatowieniec posiada już dwie części medalionu, może wreszcie wkroczyć na do uświęconej śnieżnej doliny, która stanowi ostatni przystanek przed miastem Elphael i Świętym Drzewem Miquelli. Po powrocie do tej mroźnej krainy, Latenna wreszcie będzie mogła dokończyć powierzone jej niegdyś zadanie. Wspólnie z wybranym zmatowieńcem odnajdują oni jej siostrę – pogrążoną w głębokim śnie Albinaurykę imieniem Philia. Gdy są już na miejscu, Latenna wręcza jej tajemniczą Kroplę Narodzin, oznajmiając, że jej misja dobiegła końca, a Albinaurycy zyskają nowe życie. Niestety, nie jest jasne, w jaki dokładnie sposób ma się to stać i dlaczego akurat Philia otrzymała wspomniany artefakt. Wygląda na to, że zadanie powiązane z Latenną nie jest dokończone lub wątek Albinauryków będzie miał swoją kontynuację w przyszłości.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Przeczytaj także:
Elden Ring – historia świata gry (wprowadzenie do lore)
Dark Souls – historia świata gry (wprowadzenie do lore)

Udostępnij:

Autor: Adam Szymański

Chcę podzielić się z wami swoim spojrzeniem na tytuły, które właśnie ogrywam lub przypomnieć wam starsze tytuły, do których pałam wyjątkowym sentymentem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *